| Home | 365/2012 | in my eye | VW T3 Westfalia | Zbór w Mielcu |

Jeszcze z urlopu...


Wraz z Gosią lubimy spacery. Najlepiej odpoczywamy gdzieś w lesie (lub szerzej gdzieś na łonie natury). Małgoś żartuje, że ja odpoczywam wszędzie tam gdzie nie ma za dużo ludzi. Rzeczywiście lubię tez samotne spacery pustymi ulicami miast, samotne obiekty. Marzy mi się fotografowanie opuszczonych budynków (zwłaszcza kościołów), takich jakie można znaleźć w serwisie: http://www.opuszczone.com.

Dziś zdjęcie ze spaceru (i tu podziękowania dla Gosi, bo ja chciałem wracać, ale dałem się jej skusić na kontynuację, dzięki czemu i zdjęć więcej i rozmów ważnych).



Obiekt: kaplica św. Rocha
Miejsce: rezerwat przyrody św. Rocha pod Krasnobrodem
Czas: 30 kwietnia 2009 r.




W swoim żywiole...




Najczęściej fotografowany przeze mnie "obiekt".
Nasza psina w swoim żywiole.
Miejsce: Nowe Rumunki k. Łącka, pod Płockiem.

I wychodzi na to, że całą trójką lubimy wodę :)

"Jak czynić uczniami?" - kazanie



„Jak czynić uczniami?”
Główna myśl kazania (koncept homiletyczny):
włóżmy wysiłek w nasze uczenie się Boga
Tekst: Dzieje Apostolskie 18;18 - 19;20


Wstęp

Każda budowa wymaga podjęcia wysiłku. Budowanie, zdawałoby się prostego ogrodzenia, to koszt zarówno finansowy jak i poświęcanie czasu. To korzystanie z umiejętności, które Bóg w człowieka włożył. Budowanie to trud, który trzeba sobie zadać, by zobaczyć efekt. To samo dotyczy wychowania dzieci, relacji małżeńskich, rodziny. Inne są tylko materiały z jakich budujemy. Trzeba wkładać wysiłek żeby zdobyć wykształcenie i zawód. To samo tyczy się budowania wierzących, budowania Kościoła.
Co więcej, wiele rzeczy wymaga ciągłej troski. Nie wystarczy zbudować dom, trzeba go doglądać, bo to tynk odpadnie, farba zejdzie, dach zacznie przeciekać. Małżeństwo również wymaga ciągłego doglądania. Niestety ślub to nie koniec, ale początek, dopiero rozpoczyna się praca. Także chrzest (drodzy katechumeni, ale także Ci po chrzcie) nie jest końcem, po którym spoczywamy na laurach, ale jest początkiem naszego uczniostwa – budowania naszego duchowego życia..
Jakoś tak jest, że rzeczy, sprawy, które są pozostawione same sobie mają tendencje do samo destrukcji. Dom w którym się nie mieszka, po pewnym czasie straszy wybitymi oknami. Relacje o które się nie dba straszą pustymi zwrotami i nic nie znaczącymi gestami. Nawet ogień, jeśli się do niego nie dokłada wygaśnie.
Prawo fizyczne mówi, że jest tracona energia, która ulega rozproszeniu. Jakże często nasze chrześcijaństwo wygląda jak wypalone ognisko, zaczyna straszyć zawaleniem, jak te budynki. Albo czujemy, że cała energia i entuzjazm gdzieś od nas odeszły?
Pan Jezus mówił o przykładaniu ręki do pługa, w Dziejach Apostolskich widzimy jak realizowane to było na początku..


1. by wzrosnąć musimy być posłuszni [18;18-23]

Czytanie 18;18-23.

Musimy zdawać sobie sprawę z tego jak bardzo jest nasza wiedza ograniczona. Nie wiemy czemu apostoł uczynił ślub i dlaczego zachował się tak, jak zachowywali się pobożni żydzi, gdy chcieli Bogu za coś podziękować.
Ta trzecia wyprawa misyjna rozpoczyna się od posłuszeństwa. Mimo dobrych rokowań, mimo sprzyjających okoliczności, Paweł nie pozostał tam gdzie go widzieli inni. Poszedł tam gdzie go widział sam Bóg.
Nie można posunąć się dalej jeśli nie chce się być posłusznym. Nie można robić następnego kroku jeśli ciągle potrzebujemy podstaw.
Może zastanawiasz się czemu twoje życie duchowe stoi w miejscu? Bo może mamy do odrobienia lekcję najważniejszą – lekcję posłuszeństwa.
W firmach amerykańskich często tak jest, że syn właściciela zanim zacznie zarządzać ludźmi i majątkiem rozpoczyna od najniższego szczebla, by przejść przez wszystkie stanowiska.
W chrześcijaństwie, nie można pójść dalej jeśli nie zaliczy się tej najważniejszej lekcji; posłuszeństwa. Posłuszeństwa Bogu, które realizuje się na wielu płaszczyznach w naszym życiu. Także zborowym. Ale nade wszystko posłuszeństwa Pismu Świętemu.


2. by wzrosnąć nie możemy się zatrzymać [18;24-19;7]

Opowiedzieć bez czytania; Apollos nauczany przez Akwile i Pryscyllę, oraz uczniowie Jana Chrzciciela ochrzczeni przez Pawła w imię Jezusa i ochrzczeni Duchem Świętym.
Po pewnym czasie życia chrześcijańskiego wydaje się nam, ze osiągnęliśmy już wszystko. Że doszliśmy do kresu. Kazania – zdaje się, że wszystko już słyszeliśmy, otwieramy Biblię i napotykamy na dobrze znane nam historie. Uwielbianie i nabożeństwo nie ma prawa już nas zaskoczyć. Co więcej, gdy pastor wychodzi na kazalnicę, wiemy dobrze co powie i że znów będzie nas zachęcał do tego i owego. Czasem wydaje się nam, iż nie możliwe jest, by móc pójść dalej. Chrześcijaństwo staje nam się dobre znajome i przewidywalne.
Jeśli tak jest, i masz czasem takie odczucie, to dzisiejszy fragment pokazuje, że nic bardziej mylnego. Nie możemy się zatrzymywać na tym co już mamy, co już osiągnęliśmy. Jeśli jesteś w takim miejscu, to znaczy, że wystarczy zrobić jeden właściwy krok, by znaleźć się w nowym miejscu. By przekroczyć granicę i odnaleźć nowe spojrzenie, nowe horyzonty, nowe doświadczenie Boga. Nie dajmy się zwieść, Bóg to nie jest ktoś kogo można poznać, po kilku latach należenia do Niego. On jest istotą niezbadana i życia nam nie starczy, żeby go poznawać. Tylko nie wolno nam się poddawać i stać w miejscu.
Nie chodzi bynajmniej o jakieś nowinki. O nowe nauki, ale o głębsze poznawanie Boga i życie w pełni pod Bożą łaską. Chodzi o pełnie wiary, zaufania. Chodzi wreszcie o stosowanie tego co znamy w życiu na różnych szczeblach.


3. by wzrosnąć musimy się opowiedzieć [19;8-10]

Przeczytać: 19;8-10.

Podobno wszyscy mężczyźni to duże dzieci. Nie chcemy czasem dorastać, bo wiąże się to z odpowiedzialnością i ponoszeniem konsekwencji za swoje czyny.
Przychodzi taki moment w życiu wierzącego, wierzę, że to Bóg stawia nas w takich sytuacjach, gdy musimy jasno się opowiedzieć czy chcemy iść za Nim dalej. Niektórzy chcą ciągle iść i utykać na obie strony; trochę Bożego błogosławieństwa i z drugiej strony to co ma do zaoferowania świat.
Ale nie można oczekiwać, że taka postawa pozwoli nam wzrastać. Apostoł odłączył tych, którzy byli zdecydowani, którzy mieli taką wolę i pragnienie i im zaczął poświęcać czas.
Choćby nie wiem jak okrutnie to brzmiało; czasem trzeba „zostawić” tych, którzy ciągle kombinują, a poświęcić swój cenny czas tym, którzy chcą wzrastać.
A to oznacza, że choć Bóg nie przekreśla ludzi, to zawsze lepiej być tym, który się opowiedział.
By się rozwijać, trzeba spalić za sobą mosty.,


4. by wzrosnąć musimy pozwolić Bogu działać [19,11-20]

Palenie mostów to upamiętanie, palenie mostów to gotowość, by zostawić za sobą to co było dobre i złe, i zrobić krok do przodu. To wreszcie pozwolenie, by Bóg zaczął czynić swoje rzeczy.
Czytanie fragmentu; 19;11-20.
Ci, którzy chcą być uczniami, mogą liczyć na to, że Bóg będzie potwierdzał ich życie cudami. Lecz ci, którzy „chcą, ale nie do końca”, mogą się sromotnie zawieść; jak ci, którzy chcieli mocy imienia Jezus, lecz zostali pobici przez złego ducha.
Tak, możesz liczyć na Boga, ale czy opowiedziałeś się za nim? Tak, możesz modlić się o błogosławieństwo, uzdrowienie, pracę, ale czy chcesz Mu się podporządkować? Nie to, nie jest transakcja wiązana, ale uważne studium tego fragmentu pokazuje, że Bóg „honoruje” decyzje tych, którzy jako uczniowie pozwalają Mu działać w swoim życiu!


Zakończenie

Nie zostawiajmy budowli swego życia samej sobie. Jeśli chcemy w swoim życiu rozwoju, a nie stagnacji musimy podjąć trud i wysiłek. Nasze chrześcijaństwo, poznawanie Boga i rozwój muszą być świadoma decyzją, za którą stoją konkretne czyny i działania.
To oznacza, że nikomu nie uda się uczynić z ciebie dojrzałego chrześcijanina wbrew tobie samemu. Więcej, nikomu z nas nie uda się „na siłę” z nikogo zrobić chrześcijanina. Jako pastor mogę jedynie zachęcać, motywować i być przykładem, ale to od każdego indywidualnie zależy czy pójdziemy razem w stronę rozwoju!
Może się dziwisz jak ktoś mógłby porzucić to co przeżył i doświadczył? Najprostsza i często (choć nie zawsze) fałszywa odpowiedź to, ta, że miał mało wiary, albo się tak naprawdę nie opamiętał. Może być i tak, ale istnieje możliwość, że doszedł do tego momentu w którym musiał się opowiedzieć i zdecydować na uczniostwo. Na ponoszenie kosztów i trudów budowania. Że musiał się oddzielić od tego co oferuje świat.
Na jakim etapie jesteś bracie, siostro?
Przyłożyłeś rękę do pługa, ale nie możesz się zatrzymać. Nie możesz stanąć bo to będzie oznaczało powolne umieranie. Czy chcesz się ze mną modlić, by opowiedzieć się po stronie tych, którzy są gotowi być uczniami?



Schody do...



Oczywiście czas odpoczynku się skończył. Powróciliśmy do domu w piątek (wieczorem) sobota to już trochę zajęć. Dobrze jest wrócić do domu, zwłaszacz, ze wyjazd należał do tych udanych. Szczególnie pobyt w Krasnobrodzie dał nam możliwość wypoczynku, oderwania się od codzienności. Dobre inspirujące wykłady przekazane z pasją. I można by powiedzieć nic nowego, stare dobre prawdy, ale dla mnie (w mojej sytuacji) bardzo potrzebne. Obym teraz tylko umiał pracować nad tym, by się za bardzo wszystkim nie przejmować ;)
Podczas wyjazdu sporo fociłem. Niestety jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia. Pocieszam się, że ciągle się uczę, więc z tych źle zrobionych też mogę wyciągnąć jakąś lekcję ;)

A dziś na blogu "temat przewodni" urlopowego focenia: schody.

Kapliczka św. Rocha (w rezerwacie tej samej nazwy) pod Krasnobrodem.


To samo miejsce. Schody prowadziły na lewo i prawo od kapliczki.
Niestety nie mogliśmy nimi się wspiąć, bo był zakaz wchodzenia z psami :(



A to już Płock. Jedno z wejść na skarpę. Nasz codzienny spacer z psami.


Jak wyżej, tyle, że to już na skarpie.


Ta sama skarpa, te same schody co na zdjęciu pierwszym z Płocka. Tylko inne ujecie.


Zdaniem mojej żony, schody najfajniejsze (a ja się z nią zgadzam).
Miejsce: Nowe Rumunki koło Łącka.
W lesie.


A które schody Wam podobają się najbardziej? Schody donikąd, czy schody do nieba? ;)


Odpoczywam



Odpoczywam. Intensywnie odpoczywam. Intensywnie w znaczeniu odpoczywania na całość, a nie odpoczywania czynnego. Pogoda się popsuła wiec na rolki nie poszlismy, ale za to mogę robić to co najbardziej lubię. Czytam. Odpoczywam czytając. Dorwałem z księgozbioru teściów książkę "Xenna moja miłośc" Łukasza Gołebiewskiego. Kto zechce ten znajdzie info (recenzje albo i samą książkę), więc nie będę opisywał szczegółowo o czym traktuje (wystarczy spojrzeć na tytuł ;) )
Dość powiedzieć, że lektura pokazała mi z jak wielu rzeczy Bóg mnie wyrwał i jak przed wieloma mnie ochronił. Jasne, że nie zostałbym pisarzem (a już na pewno nie bogatym pisarzem), nie miałbym tylu erotycznych przygód i nie piłbym takich markowych trunków.
Chodzi mi raczej o klimat: punk-rock, ucieczka od odpowiedzialności, mamienie się ułudą i przegapienie prawdziwej miłości. To wszystko i znacznie więcej czekałoby na mnie gdyby nie ingerencja Boga w moje życie. Naprawdę warto Mu zaufać i dla Niego żyć!

Odpoczywam więc sobie i szykuję się do powrotu do Mielca. Stęskniliśmy się z Małgosią za ludźmi w Kościele. Tylko ciekawe czy wojewoda podkarpacki nie zamknie wjazdu do województwa ze względu na (słownie) jeden przypadek A/H1N1 (tak zwana świńska grypa). Dziś zwołał posiedzenie ze sztabem kryzysowym ;)

W jakim ciekawym miejscu przyszło mi żyć. Cała Polska mówi dziś o Mielcu :)


A na zdjęciu (nie, to nie jest Czarna po liftingu) Zuzia. Pies moich teściów. Też suka, też o czarnej sierści i też kundelek. Pożycie psów przebiega pod znakiem akceptacji i ostrożnego szacunku. czyli gra muzyka, a my odpoczywamy. Czego i Wam życzę. Byśmy razem nabrali nowych sił to realizowania Bożych planów. Tak, by Jemu płynęła chwała na wieki wieków. Amen.



Jest dobrze - ku zachęcie



„Jest dobrze”

Ludzie w zborach często oczekują od nas, że będziemy umieli i znali się na wielu rzeczach. A może i sami od siebie wiele oczekujemy?
Chcemy być i często musimy być teologami, nauczycielami, kaznodziejami, administratorami, nauczycielami szkółek, nasze żony zaś księgowymi, nauczycielkami, muzykami. Trzeba się też znać na remontach, budownictwie i prawie finansowym. Oczywiście powinniśmy być też dyspozycyjni.

Ciągłe oczekiwania ze strony innych i to, że nie jesteśmy w stanie im sprostać prowadzi do frustracji i przemęczenia.
W 27 rozdz. Dziejów Apostolskich jest zapis wydarzeń, które uczą, że jest sposób, by nie być sfrustrowanym.

Czytanie całego rozdziału 27 ze szczególnym uwzględnieniem (podkreśleniem): Dz.Ap. 27,9-14.

Sztorm doprowadził do tego, że ludzie ledwie uszli z życiem. Wilki morskie - załoga wpadła w panikę. Zaczęli pozbywać się ładunku, osprzętu. I tylko ap. Paweł – szczur lądowy niósł nadzieję, otuchę i uspokajał ich.
Kogo my byśmy słuchali w takiej sytuacji? Sternika, armatora – fachowców czy więźnia, który nie zna się na żeglarstwie?

Ta historia pokazuje, że nie musimy znać się na wszystkim (zarówno w służbie jak i naszym życiu). Oczywiście należy się uczyć i rozwijać, ale żeby wychować dzieci nie trzeba mieć wykształcenia pedagogicznego. Żeby cieszyć się szczęśliwym małżeństwem nie trzeba znać wszystkich podręczników z cyklu „siedem kroków...”. Żeby być efektywnymi w służbie nie musimy znać się na wszystkim. Tak jak Paweł nie znał się na żegludze, ale znał Boga my po pierwsze i najważniejsze musimy znać Boga i Jego wolę. Trzymając się Pana przeżyjemy rozbicie się statku. Bo On jest większy niż my i kłopoty, które mamy.


Nie musimy być sfrustrowani i zmęczeni oczekiwaniami. On ma moc nas poprowadzić mimo naszej niedoskonałości. I to jest powód, by Boga chwalić, dziękować Mu i z ufnością patrzeć do przodu.
Jeśli patrzysz na okoliczności możesz być sfrustrowany. Lecz jeśli patrzymy na Boga możemy powiedzieć, że jest dobrze!

---
na porannej społeczności (ku zachęcie do uwielbiania Pana) w Krasnobrodzie (30 iv 2009) takie mniej więcej coś popełniłem (a tu macie tego tylko skrypt)


Owoc (kwiat) spaceru




Gdzieś w Krasnobrodzie na spacerze z żoną i psem, cyknięte (bez aparatu nigdzie się nie ruszałem :) ). Z tego co pamiętam to wleźliśmy na jakieś wzniesienie, a tam za linią drzew była łączka. A na tej łączce krzaczki, które sfociłem. Dalej była kolejna linia drzew tak gęsta, ze nie dało się jej przekroczyć. A szkoda bo chciałem wejść wyżej. A tu nici.




Słowem wyjaśnienia

Wybaczcie moje ostatnie milczenie na blogu. Wyjechałem do Krasnobrodu. Niestety nie miałem dostępu do internetu, a nawet jeśli bym miał to nie było by czasu na najmniejszą notkę. Dziś dotarliśmy do Garwolina.
Jesteśmy (z żoną) bardzo zadowoleni z pobytu w Krasnobrodzie. Ale też jesteśmy zmęczeni podróżą. Jutro jedziemy dalej. Do Płocka. Jak znajdę się na miejscu postaram się wrzucić jakąś notkę, a może nawet jakąś fotkę ;)