| Home | 365/2012 | in my eye | VW T3 Westfalia | Zbór w Mielcu |

Ul. Kazimierza Wielkiego w Płocku cz. 4



Dalszy ciąg zdjęć z ul. Kazimierza Wielkiego w Płocku.


Skrzyżowanie z ulicą Antoniego Juliana Nowowiejskiego
(widok od Rogatek
Dobrzyńskich,
o których w następnym poście).



Od ulicy K. Wielkiego są przejścia do parku umiejscowionego
za katedrą mariawitów.
Stamtąd można również przejść na skarpę nad Wisłę
(co polecam)



Drzwi w jednej z kamienic przy ulicy


Skrzyżowanie z ulicą Antoniego Juliana Nowowiejskiego


Ul. Kazimierza Wielkiego w Płocku cz. 3



Dziś, aż pięć zdjęć.
Idąc ulicą Kazimierza (od rynku i ratusza) napotykamy się po lewej stronie na katedrę Kościoła Starokatolickiego Mariawitów. Sam mariawityzm jest mi obcy teologicznie, dlatego jak ktoś chce coś poczytać zapraszam na wikipedię: o mariawityźmie. Natomiast o katedrze można poczytac m.in. na oficjalnych stronach mariawitów.
Ja prezentuję zdjęcia bo sama budowla jest ciekawa i wydaje mi się, że nieźle na zdjęciach wyszła.








Ul. Kazimierza Wielkiego w Płocku cz. 2



Wchodząc na ul. K. Wielkiego z rynku pierwsze co widzimy to kościół rzymsko-katolicki , pod wezwaniem św. Bartłomieja. Jest to najstarszy kościół parafialny w Płocku. Więcej o farze w wikipedi. Ja zaś wrzucam wykonane przez siebie zdjęcie.


Idąc zaś kawałek dalej bohaterką postów w oddali ponad domami widzimy iglicę katedry mariawitów (zdjęcia której w następnym poście).


A to kolejne zdjęcie ulicy (w stronę fary).





Od rynku ulicą Kazimierza Wielkiego w Płocku (cz.1)




Przebywając kilka godzin w Płocku wybrałem się na spacer z aparatem. Swoją "wycieczkę" rozpocząłem od rynku i ratusza, a potem podążając ulica Kazimierza Wielkiego doszedłem do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego (Luterańskiego). Swoją krótką eskapadę pokażę na kilku zdjęciach.

W tym poście zdjęcia ratusza.





Ponowny rozruch bloga



Ostatnie dwa tygodnie były dość intensywnym czasem (który potrwa jeszcze z tydzień :) ).
Dość napisać, że przez niecałe dwa tygodnie zrobiliśmy ok. 2300 km, odwiedziliśmy (w kolejności):
Płock, Ciechanów, ponownie Płock, Międzyrzec Podlaski, następnie powrót do Mielca, a stąd: Przecław, Sandomierz, Kraków. Potem jeszcze raz Międzyrzec Podl. i powrót do Mielca.

Prawie z każdej z tych wypraw jest zdjęcie, albo coś do opisania. Na przykład Kraków zachwycił Kazimierzem, a ponownie zniesmaczył Wawel, a dokładniej Katedra. Otóż sprzedano na bilety, wypożyczono (za opłatą) nagrany głos przewodnika. A następnie wygoniono najpierw z katedry, a następnie z grobów królewskich (gdzie już prawie nic nie zobaczyłem, a zupełnie nic nie dane mi było usłyszeć). Sprzedano nam za późno wejściówki nie informując o tym. Generalnie żenada!
Uff, trochę sobie ulżyłem.
Ale Kazimierz, synagoga Tempel cudne. Tam wrócimy.


na zdjęciu uliczka prowadząca do ulicy Szerokiej.



"Tylko Chrystus" - kazanie

Kazanie z 12 07 2009

Tylko Chrystus - Solus Christus

Wstęp.

Kolejna „sola”, a w zasadzie „solus” o której dziś chciałbym mówić powstała jako wyraz niezgody na rozszerzający się kult Marii i świętych. Ale w rzeczywistości, wywodzi się bezpośrednio ze Słowa Bożego i ma znacznie większe i głębsze przesłanie niż tylko nie zgoda na coś. Jest raczej afirmacją, która niesie pozytywne przesłanie.

Dz.Ap. 4:10-12:
"10. To niech wam wszystkim i całemu ludowi izraelskiemu wiadome będzie, że stało się to w imieniu Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, którego wy ukrzyżowaliście, którego Bóg wzbudził z martwych; dzięki niemu ten oto stoi zdrów przed wami.
11. On to jest owym kamieniem odrzuconym przez was, budujących, On stał się kamieniem węgielnym.
12. I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni."

Zechciejmy przyjrzeć się co oznacza dla nas dziś zasada „solus Christus”. Dziś w XXI wieku. Co oznacza dla nas współczesnych chrześcijan wyrażenie: „tylko Chrystus”. Kochani zostawmy tych, którzy chcą dodawać panteon świętych. Pozostawmy i nie myślmy dziś o tych, którzy chcą zredukować osobę Jezusa do jednego z bóstw. To jest oczywiście realne zagrożenie, to jest wyzwanie dla nas chrześcijan, jeśli chodzi o ewangelizację, o misje i to zarówno w krajach gdzie panują inne religie niż chrześcijaństwo, ale również w krajach zachodnich, gdzie mamy wymieszanie pojęć. Gdzie mówi się, że nie ważne kogo czcisz.
To jest wyzwanie, ale dziś zastanówmy się raczej co to oznacza dla mnie osobiście, dla mnie ewangelicznie wierzącego chrześcijanina. Czy rzeczywiście mogę powiedzieć, że w moim życiu Chrystus jest na właściwym, pierwszym miejscu?


1.Tekst Słowa Bożego.

Kol. 1:12-18:
"12. Dziękując Ojcu, który was zdolnymi uczynił do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości,
13. Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego,
14. W którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów,
15. On jest obrazem Boga niewidzialnego, pierworodnym wszelkiego stworzenia,
16. Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.
17. On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane,
18. On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy"


2.Bóg pociąga i czyni zdolnymi.

W wersecie 13, czytamy iż Bóg wyrwał nas z ciemności, z mocy szatana i przeniósł do Królestwa Jezusa, do światłości.

To nie my sami zdecydowaliśmy. To Bóg nas pociągnął do siebie, wyrwał. Oczywiście naszą rolą było złapać wyciągniętą rękę. Tak jak tonący łapie koło ratunkowe lub rękę strażaka. Ale to Bóg pośpieszył nam na ratunek. Wszyscy więc jesteśmy w tej samej sytuacji: uratowani przez Zbawiciela.
Bóg czyni nas zdolnymi do trwania w dziedzictwie świętych w światłości. Uzdalnia nas do uczestnictwa.

Ale być może sobie mówisz: nie daję rady. A może ciągle upadasz?
Bóg dziś mówi do nas: wiem o tym, jestem obok gdy nie dajesz rady, gdy opadasz z sił. I jesteś w dobrym miejscu, by usłyszeć, że sam nie dasz rady.

Sami nigdy nie damy rady żyć prawdziwie po chrześcijańsku. Tylko na Bogu możemy się oprzeć. Iść w Jego mocy i sile. I On nam to obiecuje: uczynił nas zdolnymi do trwania. Taki jest Jezus. Nie porzuca pracy w połowie. Nie da ci spokoju, bo cię kocha i jesteś dla Niego zbyt cenna/cenny żeby cię zostawić!


3.Tylko Jezus jest soter.

Werset 14. Tylko Jezus jest odpowiedzią na problem grzechu. Żadne ćwiczenia duchowe, sztuczki psychologiczne nie są w stanie dać człowiekowi przebaczenia i uwolnienia od dręczącego sumienia. Tylko w Jezusie jest odpuszczenie naszych grzechów. I tylko dzięki Niemu mamy ciągłą możliwość trwać jako święci i nienaganni przed obliczem Boga.
Oczywiście my to wiemy!

Ale czy przekłada się to na naszą pewność zbawienia. Na ufność i bezpieczeństwo? Czy może dajemy się jednak wpędzić naszym myślom lub podszeptom diabła w wątpliwości i próby przypodobania się Bogu?

Wierzę, że wielu z nas jest powołanych do różnych dziedzin: zbieranie kolekty, prowadzenie uwielbiania, administracja, kaznodziejstwo, etc. Ale dlaczego chcesz służyć? Żeby uzyskać bezpieczeństwo, akceptację, żeby się realizować?
Jedyną motywacją powinna być miłość. Do Boga i Kościoła. Efektywnie i prawdziwie mogą służyć tylko ci, którzy polegają i mają bezpieczeństwo swoje w Bogu. W przeciwnym wypadku będzie dochodzić do niezdrowych sytuacji.


4.Jezus - obrazem Boga.

Wersety 15 i 16. Ludzie dziś w przeważającej części to agnostycy; bo to wiadomo jaki jest Bóg?, czy On w ogóle istnieje? Z drugiej strony również liczni są ci, którzy twierdza, że nieważne jak nazywasz swojego Boga, bo wszyscy bogowie to ten sam. Nie ważne czy to; Kriszna, Allach, Chrystus czy dobre Mzimu.

Ale stojąc na gruncie biblijnym możemy powiedzieć, iż tylko Chrystus pokazuje nam prawdziwego Boga. Boga – Stwórcę. Boga rzeczy materialnych i duchowych, nie jakieś plemienne bóstwo, ale Absolut.
Jan. 1:18: „Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.”

Jezus Chrystus objawił prawdziwego Boga. Nikt inny, żadne nowe objawienie. Żaden najlepszy filozof i nauczyciel. Tylko Jezus!
Gdy mówię, ze żaden inny nauczyciel nie mam na myśli dziś papieży, guru, etc. Chcę mówić o naszym podwórku. Jeśli nie trwamy w Słowie Bożym, jeśli nie znamy Chrystusa wychodzącego z kart Pisma może okazać się, że poszliśmy za fałszywym obrazem Boga, który pokazują nam dziś ludzie mieniący się pastorami i nauczycielami w naszych kręgach, a za którymi nie stoi żaden Kościół, żaden zbór.


5.Wszystko musi być na nim ugruntowane.

Słownik języka polskiego podaje: ugruntować; oprzeć na trwałych podstawach; umocnić, utwierdzić, ustalić, utrwalić.
Na czym zbudowane jest Twoje życie? Na duchowym przeżywaniu, egzaltacji1? Na sporach z organizacją Świadków Jehowy, albo z rzymskimi-katolikami?

Czy naprawdę oparłeś się na Chrystusie, skale, na trwałej podstawie? Kochani, ja doskonale zdaję sobie sprawę do kogo wygłaszam to kazanie. To nie jest ewangelizacja.
Ciągle jako chrześcijanin z iluś tam letnim stażem muszę sprawdzać, czy właściwie buduję swoje życie. Czy może solidny fundament zamieniłem na piasek, i gdy przyjdzie burza cała budowla runie.
Czy nie przyszedł do Twojego życia podstępny prąd, który wymył to co najważniejsze. Bo jeśli daliśmy się okraść i zaczęliśmy budować na czymś innym, to żyjemy w fałszywym bezpieczeństwie.
Nasze członkostwo w Zborze, chodzenie do kościoła, czytanie Biblii, dobre uczynki może być przykrywką. I gdy się ją zdejmie to czuje się odór – smród!
Ciągle sprawdzajmy (i dziś) czy ciągle stoimy na właściwym gruncie, którym jest Chrystus. I dopiero wtedy wszystko inne nabierze wartości.


6.On jest głową!

Jezus Chrystus nie będzie głową Kościoła, jeśli członkowie tego Zboru będą mieli inne głowy. Kościół to nie smok, który ma siedem głów. Kościół ma mieć tylko jedna głowę, a jest nią Chrystus. Wszyscy inni: pastor, starsi, liderzy to powołani przez Boga słudzy, którzy sprawują urzędy, ale nie są i nie mogą być głową.

Czy pozwalasz, by w twoim życiu to Chrystus miał rolę przewodnią? Czy modlisz się przed podjęciem decyzji? Czy po, by otrzymać błogosławieństwo? Czy pozwalasz Jezusowi dzierżyć ster twojego życia? A Duchowi Świętemu, by wiał w żagle? Ster może mieć tylko jedna osoba, albo Chrystus albo ty!

Miło i przyjemnie jest gdy wszystko się układa, ale gdy coś zagraża czy nie zabierasz steru we własne ręce? Czy Jezus ma coś jeszcze do powiedzenia w twoim życiu?
Ten fragment kończy się słowami; “aby we wszystkim był pierwszy”.

Czy pozwalamy, by Jezus był pierwszy w naszym życiu? By był najważniejszy?
Kto podejmuje decyzje i kto odbiera chwałę? Jezus ma być pierwszy. Ma być wymalowany przed naszymi oczami; Jezu jak teraz postąpić, co powiedzieć, gdzie pójść?
Ps. 91:1-2: „1. Kto mieszka pod osłoną Najwyższego, Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego,
2. Ten mówi do Pana: Ucieczko moja i twierdzo moja, Boże mój, któremu ufam.”

Komu ufasz, u kogo się chronisz? Kogo wreszcie, chwali twoje życie?


Zakończenie.

Kolosan 3,11 „(...) Chrystus jest wszystkim i we wszystkich.”

Dla chrześcijanina, człowieka odrodzonego przez Boga istnieją tylko jedne okulary. Na wszystko i wszystkich człowiek wierzący ma patrzeć przez pryzmat Chrystusa.
Czy Chrystus jest dla mnie dziś wszystkim?
Czy byłbym gotów umrzeć dla Chrystusa? Ja zgodzę się z pewnym bratem, który powiedział, że byłby w stanie umrzeć za wiarę. Bo jest to chwila, jedna decyzja. A potem jest już w niebie. Ale znacznie trudniej jest umierać dla Jezusa na co dzień!

Czy jesteś gotów umierać dla Chrystusa i ze względu na Niego codziennie? Każdą swoją decyzją poddawać swoje "ja" pod Boże panowanie?

Łuk. 6:46: „Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?”

Obyśmy nigdy nie usłyszeli takich słów. Niech nasze czyny pokazują kto jest dla nas najważniejszy, kto jest na pierwszym miejscu. Niech nasze życie wskazuje na Głowę Kościoła. Naszą głowę – Jezusa Chrystusa. Solus Christus!

Przyjaźń się nie kończy




Tymczasowo (nadrabiając blogowe zaległości) umieszczam tylko zdjęcia. Intensywność zajęć jest taka, że nie mam nawet czasu na załatwianie b. ważnych spraw osobistych. Tym samym zbiera się kilka postów o wydarzeniach, które już za nami.
A na zdjęciu w tle Sandomierz.
Wdzięczy jestem Bogu za wczorajsze spotkanie z przyjaciółmi w Sandomierzu i wcześniejsze z innym małżeństwem w Międzyrzecu. To są chwile, które napędzają do przodu.


Fotki z podróży



Dziś fotki z wczorajszego dnia wypełnionego podróżą. Jechaliśmy, jechaliśmy, aż dojechaliśmy :)
Zdjęcia zrobiłem na postoju.







Wyjeżdżając intensywnie i zdjęcie



Juro rano wyjeżdżamy na kilka dni z Mielca. Okazja jest rodzinna. Odwiedzamy najpierw teściów, potem ślub i wesele w mojej rodzinie, a następnie przywozimy moich rodziców do nas. Łoj, będzie się działo :D
Przed nami sporo kilometrów, spory upał i mało czasu (wszystko napięte).
I tylko dzięki nowym technologiom (EeePC + modem z Play) będę miał dostęp do internetu (o ile będzie czas).
Już dziś biegam w tę i w tę.

Trzymajcie się ciepło.
A zdjęcie to aktualny wygląd biura. Widok z wejścia.