| Home | 365/2012 | in my eye | VW T3 Westfalia | Zbór w Mielcu |

Międzyrzec? Mielec?



Niestety nie posiadam zdjęć z międzyrzeckiego centrum przed rewitalizacją. Ale dla tych co znają i pamiętają, czyż rynek mielecki (stara część miasta) nie jest podobny do dawnego Międzyrzeca?




Zdjęcia pochodzą z najnudniejszego bloga w sieci
 

Wchodzisz z jednym - wychodzisz z dwoma



Poszedłem dziś do punktu Plusa (Plus GSM), by zmienić adres korespondencyjny. A wyszedłem z nowym aparatem telefonicznym :D
Okazało się, że umowa mi się skończyła. Skorzystałem więc z okazji i podpisałem nową, na prawie takich samych warunkach jak poprzednia, tyle, że dodatkowo mogłem wybrać nowy aparat. Kosztował mnie aż złotówkę.
Teraz się zastanawiam czy sprzedać nowy (Samsung SGH-L700) czy swojego smartphona (Samsung i600)?
A gdyby tak sprzedać i600, i pozbierać trochę pieniędzy? Oczywiście cel, by się zaraz znalazł. Chociażby komputerek Eee PC Asus. Kumpel o nim opowiadał i chyba mnie zaraził.
Oto EeePC 901:


Tylko kolor bym wolał biały :D


 

Optymistycznie... ;)



Miało być optymistycznie, więc:
Alleluja, oddałem klucze do kaplicy!

:D
 

Pożegnania czas i witaj wesoła przygodo


Jedna z sióstr ze Zboru międzyrzeckiego powiedziała, że ostatnio na blogu wieje smutkiem. Cóż trudno się nie zgodzić. Rzeczywiście ostatni czas jest dla mnie i żony dość trudnym i stresującym. To całe pakowanie, i świadomość, że wyjeżdżamy zostawiając naszych przyjaciół wpływa na nasze nastroje.
Ale ponieważ wczoraj było nasze pożegnanie, więc przed nami wszystko nowe; wyzwania, radości, przyjaźnie, problemy i kłopoty ;)
Witaj nowa przygodo... :D
Od dziś postaram się poprawiać nastrój na blogu. Może nie będzie to od razu "hura, optymizm", ale świadomie zmieniam front. Bo w gruncie rzeczy jeśli koszty są duże, to jakie wspaniałe wyzwania i błogosławieństwa muszą stać przed nami :)

A teraz czas na podsumowanie niedzielnych uroczystości (niestety nie wiele mam zdjęć, a te co są, są kiepskiej jakości :( ):

Chrzest

pastor i katechumenki


Pożegnanie

Przed czytaniem poniższego tekstu zaleca się włączenie w tle poniższego utworu:

Mieczysław Fogg - Ta ostatnia Niedziela

Usłyszeliśmy o sobie kilka ciepłych słów. Tak dobrze to już tylko będą o nas mówić na pogrzebie, bo wtedy nie wypada nic innego mówić ;)
Powiem szczerze, że z przygotowanej mowy pożegnalnej wyszły nici. Wzruszyłem się i nie byłem w stanie nic sensownego powiedzieć. Może to więc i lepiej, że nie musiałem mówić kazania :D
Ciesze się, że mogli być z nami tego dnia nasi przyjaciele, zarówno ze zboru międzyrzeckiego, ale i przyjaciele z Terespola. Byli też nasi przyjaciele z poza kościoła, to było bardzo dla nas ważne i bardzo nas podbudowało.
Szczególnie cieszę się, że ze Zboru mieleckiego była też "delegacja". Dzięki temu międzyrzecczanie wiedzą, że nie wyjeżdżamy w jakąś pustkę. Ale jedziemy do konkretnych i wspaniałych braci i sióstr.
Wróciliśmy do domu ok. 20:30. Super było widzieć tyle życzliwych twarzy w takiej chwili.

Ps. Od Zboru w M-c dostaliśmy w prezencie 'Coffee Makera' znaczy się ekspres do kawy ;)
Od dziś kawa będzie miała zawsze nowy smak. Smak przyjaźni, braterskich (i siostrzanych) relacji (w sensie braterstwa) i miłości międzyrzeckich chrześcijan.

Tak. Ponieważ już nas pożegnano, to teraz: "Hello Mielec!" ;)

 

Słowa i czyny

"Ten sam Duch, który przez Pismo święte i wewnętrzne przeżycie świadczy o naszym synostwie, uzupełnia swoje świadectwo również w naszym charakterze. Jeżeli narodziliśmy się na nowo do rodziny Bożej, to Duch Boży mieszka w nas i stopniowo zmienia sposób naszego życia. Ap. Jan bezwzględnie stosuje tę miarę w swoim Pierwszym Liście. Jeżeli ktoś trwa w nieposłuszeństwie względem przykazań Bożych i zaniedbuje swoje obowiązki wobec bliźnich, ten nie jest chrześcijaninem, bez względu na wyznawane ustami prawdy. Sprawiedliwe życie i praktyczna miłość ku bliźnim, a szczególnie braci w wierze, są niezastąpionymi cechami dziecka Bożego."
---
John Stott, Chrystus i Ty, wyd. Słowo Prawdy, W-wa 1990, s. 188

Chcę ciasteczko...


Jak już się zmusiłem do napisania jednej notki,to i drugą popełnię :)
Choć w zasadzie to nie tyle post, co raczej mam ochotę podzielić się z Wami pewną genialną myślą. Myśl pochodzi od Garfielda; zawsze można znaleźć jakieś wyjście.



Chcesz więce Garfielda, po polsku? Wbijaj na: http://smola.kuzniki.net/
 

Ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela będzie dla nas...


Pomiędzy składaniem mebli, pakowaniem książek, materiałów i wszystkich tych nagromadzonych nie wiadomo skąd rzeczy trzeba w miarę normalnie funkcjonować. Małgosia nadal jeździ do pracy, jeść trzeba. Pies się denerwuje (chyba udzielił mu się mój stress).
Niedziela zbliża się wielkimi krokami. Trzeba się przygotować.
Tej niedzieli nabożeństwo rozpocznie się dopiero o godzinie 14:oo. Rozpoczniemy w kaplicy (ul. Lubelska 74), by następnie pojechać na żwirownię (akweny wodne) gdzie będzie miał miejsce chrzest wodny. Jako ewangelikalni chrześcijanie wierzymy, że chrzest wodny poprzedzony powinien być upamiętaniem i wiarą katechumena. Na prośbę osoby, która odwróciła się od grzechu do Boga zanurzymy ją, chrzcząc w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Będziemy świadkami chrztu trzech kobiet. Na tą uroczystość przyjedzie Zbór z Siedlec.
Po samej ceremonii chrztu wrócimy do kaplicy, by tam mieć czas uwielbiania Boga śpiewem, modlitwami i słuchaniem Słowa Bożego. Kazanie wygłosi pastor Zboru siedleckiego prezb. Robert Kubiak. Oczywiście będzie też Wieczerza Pańska (komunia). Sprawujemy ją pod dwoma postaciami (chleba i wina).
Po nabożeństwie gości zapraszamy na poczęstunek i społeczność przy stołach. Będzie to również czas naszego pożegnania ze Zborem (pozwolono mi wygłosić mowę :) ).
Oby tylko pogoda dopisała, bo chcemy siedzieć do oporu. Po obiadku przyjdzie też czas na grilla :)

Niestety materiały mam już popakowane (i część wywieziona do Mielca), więc nie umieszczę dziś zdjęć pokazujących chrzest wodny. Ale po całej imprezie, powinno się coś pojawić.
Tak więc do zobaczenia ;)

 

Szanujmy wspomnienia

Podczas pakowania i składania mebli dopadła mnie refleksja.
Ile to do człowieka po drodze przykleja się rzeczy. A każda rzecz to wspomnienie czegoś lub kogoś.
Ot taki głupi regał ażurowy: pierwsza sprzeczka małżeńska (do dziś nie wiem jaki to kolor/drzewo; olcha, buk? - pojęcia nie mam :) )
A tu jakiś wazonik, obraz, książka. Tyle ciepłych wspomnień ląduje w pudełkach na strychu. Kiedyś do nas wrócą i przyniosą uśmiech lub łzę.

ps. przeprowadzka to też dobra okazja, by niektóre rzeczy odkleiły się wreszcie na stałe. Już trochę niepotrzebnego "śmiecia" się pozbyłem, a trochę spakowałem :)

W mieszkaniu robi się pusto i jakoś tak..., obco. Jednak te duperałki, drobiażdżki pomagają tworzyć klimat mieszkania. Dlatego nie wywalajmy wszystkiego. Niech zostaną z nami najlepsze wspomnienia.
Do następnego postu,
żegnam się z Wami mioi drodzy "odwiedzacze" bloga
CU

Przerwa na reklamę (kolejna)


Dzisiejsza pogoda mnie przeżuła i wypluła. Nie mogę się pozbierać. Duszno i parno. To może być jeszcze wytrzymał, ale dochodzi jeszcze do tego ciśnienie. Nie mam pojęcia duże czy małe. Wiem tylko, że boli mnie głowa ledwie kojarzę i z trudem się poruszam.
A pracy jeszcze trochę przede mną jest. Kazanie, które chce wygłosić będzie dotyczyło tego, iż zbyt często traktujemy Pana Boga jak kolegę, który wszystko może nam załatwić. Brak zaś w naszym życiu tego co biblia nazywa "bojaźń Boża". Powinniśmy mieć bliską i intymną relację z naszym Zbawicielem nie zapominając o tym, że jest On Stwórcą, Panem Kościoła i Panem naszego życia. I ma wszelkie prawa do naszych planów, marzeń i naszej codzienności.

Chciałbym jeszcze zaproponować lekturę tekstu:

Ewangeliczni razem w post-modernistycznej Europie
(Wystąpienie Sekretarza Generalnego EEA Gordona Showell – Rogers'a na Posiedzeniu Rady
Krajowej Aliansu Ewangelicznego w dniu 26.03.2008 Tłumaczenie: Paweł Jarosz)


 

Dziś piątek. Niektórzy zaczynają weekend


Tak. Jak w temacie.
Niektórzy..., niestety nie ja :)
Tak to już jest, że weekendy z reguły mam pracujące (nie to żebym narzekał, tylko stwierdzam fakt). Na domiar wszystkiego Małgosia też ma pracującą sobotę (jak również następną :( ).
Dziś przy wielkiej pomocy ojca (tego ziemskiego :) ) "reperujemy" drzwi wejściowe do mieszkania. Zawiasy się wyrobiły i drzwi się opuściły, skrzywiły. A nie chcę zdawać wynajmowanego mieszkania z wadą. Trzeba oddać w lepszym stanie niż wzięliśmy.

Ten weekend to też ostatni nasz dyżur sprzątania kaplicy w M-c. Ech, chyba będę podłogę mył łzami :D
Żeby dorzucić kolejną cegiełkę; muszę/chcę przygotować ostatnie kazanie dla kościoła międzyrzeckiego. Za tydzień (na pożegnaniu) pozwolili mi powiedzieć tylko mowę pożegnalną ;)

Tak weekend się więc rozpoczyna..., czas do pracy :)