| Home | 365/2012 | in my eye | VW T3 Westfalia | Zbór w Mielcu |

"Najlepszą obroną... Chrystus!" - kazanie



Niniejszy skrypt kazania nie odpowiada prawie zupełnie temu co zostało powiedziane z kazalnicy. Pierwotnie miał dotyczyć tego jak uczniowie Chrystusa (patrz poprzednie dwa kazania) powinni reagować na krytykę i zarzuty ze strony ludzi nie przychylnych chrześcijaństwu.
Sytuacja, a nade wszystko, jak wierzę Duch Święty prowadził w nieco odmiennym kierunku.
Mimo tego po zastanowieniu umieszczam jednak pierwotny tekst skryptu.

Przy okazji chciałbym prosić o modlitwę. Proszę.


„Najlepszą obroną... Chrystus!”
Główna myśl kazania (koncept homiletyczny):
Skoncentrowanie na Chrystusie naszą najlepszą obroną
Tekst: Dzieje Apostolskie 24;1-26;32


Wstęp

Choć w zasadzie warto, by przed kazaniem przeczytać rozdziały 24 i 25 przeczytamy sobie tylko rozdział 26.
Gdybyśmy czytali dwa poprzednie rozdziały zobaczylibyśmy apostoła Pawła, któremu postawiono trzy zarzuty:
- podżeganie do naruszania porządku publicznego, a więc sprawy społeczne
- przywództwo sekcie, która może doprowadzić do wybuchu powstania, a więc zarzut polityczny
- naruszenie praw kapłanów, którzy byli powiązani z saduceuszami.
Rozdział 26 zaś jest odpowiedzią Pawła na stawiane mu zarzuty. A jest to dziwna odpowiedź. Przyjął dziwną linię obrony.


1. Zarzuty, które powodują, że opadają nam ręce

Apostoł Paweł znalazł się przed Agrypą i musiał po raz kolejny się bronić. By było ciekawiej zarzuty, które mu Żydzi postawili były absurdalne.
Często my jako chrześcijanie słyszymy o sobie i naszej wierze różne zmyślone i nieprawdziwe rzeczy.
Kto z nas nie słyszał, że zielonoświątkowcy nie wierzą w Marię, nie obchodzą świąt. Depczą krzyż lub różaniec. Mieszają krew fruwają pod sufitem i siedzą na żyrandolach. Można dodać: nie jedzą mięsa, nie chodzą do lekarza.
Chyba najpopularniejszy zaś jest ten, że dostajemy pieniądze. Na marginesie: powiedzie mi kto je daje, bo mi by się trochę przydało.
Zarzuty, krytyka czy ataki z którymi się spotykamy często wynikają ze strachu przed nieznanym. Jak często to co nas spotyka jest tak beznadziejnie absurdalne, że opadają ręce. A odpowiedzi, które cisną się na usta nie nadają się do powiedzenia z kazalnicy.


2. Zarzuty, które chcemy odeprzeć

To wszystko co słyszymy, czy z czym się jeszcze zetkniemy wpływa na nas. Może nas denerwować, po pewnym czasie śmieszyć. Ale w pierwszym odruchu chcemy się przed nimi bronić.
Ale jak można bronić się przed czymś co jest wymyślone? Przecież nie będziemy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądami.
Te zarzuty bolą tym bardziej, że przecież chcemy żyć z Bogiem. Inaczej mówiąc nic złego nie robimy. Zastanawiam się czasem dlaczego ludzie nie chcą lub nie mogą zrozumieć tego co do nich mówimy.
Mówię Chrystus cię kocha, a mój rozmówca słyszy: nie wolno się upijać. Mówię Jezus za ciebie umarł na krzyżu, a odpowiedź jak pada to: religia mnie nie interesuje. Ja: posłuchaj jaka wspaniała prawda jest zapisana w Biblii – odpowiedź: jak będę stary będę chodził do Kościoła.
Czy my nadajemy na innych falach? Mówimy innym językiem?
Mówimy; posłuchaj co Bóg dla mnie zrobił, a nasz rozmówca zarzuca nam, że chcemy go gdzieś zapisać.
Kiedyś pewna siostra opowiadała mi, że ponieważ mieszka na wiosce nie ma w tygodniu kontaktu z innymi zborownikami, więc postanowiła pójść do sąsiadki, kobiety w mniej więcej jej wieku, zaproponowała, żeby się czasem pomodlić razem o dzieci, mężów. Żeby się wspierać. Tamta spojrzała na nią jak na wariatkę; „nie wciągniesz mnie do swego Kościoła”.
W takich chwilach chciałoby się tłumaczyć, wyjaśniać. Skupić na tym by nasz rozmówca spróbował choć nas zrozumieć. Ale apostoł miał inny sposób. Nie odpowiadał bezpośrednio na zarzuty, na które nie dało się racjonalnie odpowiedzieć.


3. Zarzuty, które koncentrują nas na Chrystusie

Niezależnie od tego z jakim rodzajem ataku mamy do czynienia. Niezależnie do tego czy zarzuty, które nam są stawiane są prawdziwe czy absurdalne mamy jedno rozwiązanie. Niestety nie jest to rozwiązanie prawne. To rozwiązanie nie pomoże nam uniknąć problemów. Mimo, że apostoł zastosował je, to i tak pozostał w areszcie i jako więzień został przesłany do wyższej instancji. Do Rzymu, do którego się odwołał.
I mimo, że jest to innego rodzaju rozwiązanie chcę je nam polecić. Ja jako zachętę chcę opowiedzieć prawdziwy przypadek.
Ewangelista Bronlow North przed swoim nawróceniem prowadził niemoralny tryb życia. Pewnego dnia przed rozpoczęciem kazania w kościele w Aberdeen otrzymał list. Nadawca informował, że wie o pewnym gorszącym i niecnym uczynku z przeszłości kaznodziei. Zagroził w nim, że przerwie nabożeństwo i poinformuje zebranych o tym grzechu, jeżeli North będzie głosił. Ewangelista wyszedł za kazalnicę z listem i odczytał go przed zborem. Opowiedział o grzechu, którego się dopuścił, przyznał, że oskarżenie jest prawdziwe, i oświadczył, że Chrystus odmienił jego życie i że może to uczynić z każdym z obecnych. Ujawnił swój grzech, by ukazać moc Chrystusa.
Niezależnie od tego czy zarzuty są prawdziwe czy wyssane z palca gdy koncentrujemy się na Chrystusie jesteśmy zwycięzcami. Apostoł opowiedział o tym jak Chrystus zmienił jego życie. My również możemy posługiwać się tą bronią. Możemy wskazywać na to co Bóg czyni w naszym życiu. Niezależnie od tego czy to zamknie usta naszym antagonistom, czy ich rozsierdzi jeszcze bardziej. My możemy skoncentrować się na Jezusie i jemu przynieść chwałę. Wtedy ludzie nie walczą z nami – walczą z Bogiem. I niech On będzie im miłościw.
Ale ta prawda dotyczy nie tylko sytuacji gdy mówimy innym ewangelię. Ale ma też zastosowanie w relacjach w Kościele. Możemy skupiać się na problemach, sytuacjach, których nie rozumiemy. Możemy skupiać się na ludziach i ich podejściu do tego czy tamtego. Ale tą drogą nigdzie nie dojdziemy!
Jeśli zaś będziemy skupiać się na Chrystusie okażemy się zwycięzcami.
Jak często myślimy Boże zmieć brata lub siostrę. Ale jeśli zaczniesz się skupiać na Chrystusie odniesiesz zwycięstwo w swoim życiu, bo Bóg wkroczy i zmieni Ciebie! Nie odwracaj swojego wzroku od Jezusa!


Zakończenie

Apostoł Paweł został postawiony w sytuacji, której musiał się bronić. I robił to, odwoływał się do swoich praw, próbował tłumaczyć. Ale w tym wszystkim pamiętał, że to Chrystus jest najważniejszy. Łatwo można postradać głowę gdy jest się w ogniu krzyżowych pytań i zarzutów. Łatwo jest stracić opanowanie gdy zarzuca nam się bzdury. Ale zawsze można powiedzieć; ale Chrystus i tak mnie kocha. I tak za nas umarł, i ja Go kocham. Możliwe, że to nie zakończy zarzutów, że pojawią się one ponownie, może nawet od tej samej osoby.
Jednak naszym celem nie jest walka, powiem nawet, że nie jest nawet obrona. Naszym celem jest mówienie o miłości Boga do człowieka. Naszym celem jest wskazywanie na Chrystusa. I najlepszą naszą obroną będzie gdy skoncentrujemy swój wzrok i wskażemy innym na Zbawiciela.


Prawie Chuck Noris




Zdjęcia wspomniane w poprzednim poście są już dostępne. Zapraszam do galerii.
Jak widać na załączonym obrazku upodabniam się do Chucka Norisa. Okulary mam, zadatki na brodę - są. Tylko jeszcze kapelusza porządnego brakuje ;)



Gucio i Maja




Zdjęcie nazwałem (jak w temacie posta): Gucio i Maja :D
dziś wieczorem mieliśmy spotkanie z katechumenami (kolejne). Tym razem wybraliśmy się na pizzę, gdzie rozmawialiśmy o Kościele. Gwoli prawdy ja gadałem ;)
Jak widać na załączonym obrazku, trochę się działo. Resztę zdjęć będzie można zobaczyć jutro w galerii zborowej (na http://mielec.kz.pl/galeria.php).
Jak umieszczę zdjęcia to dam znać.





...i kudłate i skrzydlate...



fot: ja ;)

fot: też ja ;)


"Niech wszystko co żyje chwali Pana! Alleluja." - Psalmów 150:6



Do celu



fot.: darqha

Chciałem napisać jakiś fajny tekst do tego zdjęcia dotyczący celu naszego życia. Ale już jestem zmęczony, więc tekstu dziś nie będzie :D



"Myślec jak uczeń" - kazanie



„Myśleć jak uczeń”
Główna myśl kazania (koncept homiletyczny):
podążanie za Jezusem zaczyna się od właściwego myślenia
Tekst: Dzieje Apostolskie 21;1 - 23;35


Wstęp

Znacie już bracia i siostry to stwierdzenie, że łaska jest za darmo, ale uczniostwo kosztuje. Ta prawda, którą nosze cały czas na sercu pozwoliła mi ustrzec się zgorzknienia, i rozgoryczenia. Pozwoliła mi patrzeć i widzieć nie tylko problemy, ale dostrzegać również rozwiązania. A nade wszystko mocno związało mnie z moim Mistrzem Jezusem, bo tylko On mógł pomóc mi płacić koszt bycia uczniem.
Wielu ludzi nie chce rozwoju, który związany jest z odpowiedzialnością. Ciągle chcielibyśmy być dziećmi, które Bóg nosi na rękach. Ale w pewnej chwili naszego życia Bóg stawia nas na nogi oczekując od nas posłuszeństwa, oczekując, że nasza miłość będzie miała praktyczny charakter.
Apostoł Paweł jest dla nas wspaniałym wzorem, Jego nauczanie jest dla nas fundamentem wiary, ale warto też patrzeć na Jego życie przez pryzmat tego jakim był uczniem. Jak On rozumiał i praktykował życie z Bogiem. Bo każdy z nas niezależnie od stażu wiary, wiedzy teologicznej i siły swej osobistej wiary (nie wspominając o pobożności) jest uczniem, i musi pozostać uczniem Chrystusa do końca życia.
Czego mogę nauczyć się od Pawła? Szczególnie z rozdziałów 21-23? Mogę nauczyć się myśleć jak uczeń!


1. Ucznia ciągnie do uczniów [21;4,7,8 i 12]

To co już na samym początku rzuca się w oczy to zapis wersetów 4,7,8.
To prawda, że jesteśmy różni, nie zawsze się ze sobą zgadzamy. Ale jesteśmy Kościołem. To, że apostoł gdy szedł w nowe miejsce lub powracał do już odwiedzanych, zawsze spotykał się z wierzącymi powinno nam na coś wskazywać.
Ucznia ciągnie do uczniów. Ale to nie tylko chodzi o to, że gdy wyjeżdżasz na urlop, to pójdziesz na niedzielne nabożeństwo do zboru. To oznacza i wskazuje, że gdy myślisz jak uczeń, to grono wierzących jest ci niezbędne do normalnego funkcjonowania. Że wśród chrześcijan czujesz się swobodnie i nie musisz obawiać się mówić o swoich poglądach, przeżyciach doświadczeniach.
Paweł wśród wierzących miał przyjaciół, miał też grono ludzi z którymi się nie zgadzał ale to nie przeszkadzało mu postrzegać Kościoła jako Ciała Chrystusa. Ciała które jest szczególne bo choć różnorodne to jednak tworzące wspólnotę.
Wierzę, że wielu z nas miało doświadczenie, że gdy spotykaliście wierzących to mimo, że za dobrze ich nie znaliście coś do nich ciągnęło. Mamy jednego Ducha, i powinniśmy się o siebie troszczyć i mieć wzajemne staranie. Nie ma samotnych elektronów w Kościele. Nawet jeśli czujesz się z różnych przyczyn samotny to wiedz, ze jesteś częścią Bożej rodziny: kościoła! I czasem wbrew naszym uczuciom ma nas ciągnąć do ludzi wierzących. To jest jeden z pierwszych testów czy ktoś jest zdrowo duchowy: jego myślenie o kościele i jego postępowanie względem lokalnego zboru.


2. Uczeń podlega autorytetom [21;18,19-26]

Czytając pobieżnie Biblię możemy pominąć to, że nawet Paweł mimo, iż wybrany przez Boga, namaszczony i obdarowany podporządkowany był autorytetowi starszych Kościoła.
W dobie dzisiejszej wolności, braku autorytetów i stanowienia o sobie, może to dziwić. Ale mimo, iż Paweł miał charyzmę i trudny charakter potrafił się podporządkować.
Uczeń podlega autorytetom, jest w stanie zrobić coś o co się go prosi. Dlaczego apostoł dał się namówić na tą „ceremonię” zakończenia ślubów. Przecież on sam nauczał, że nie trzeba przestrzegać zakonu, ale posłuszny starszym robi coś co mogło wpłynąć pozytywnie na wizerunek Kościoła.
To co nam pokazuje postawa Pawła to, to, że pomimo, iż sam był przywódcą szanował zdanie i powołanie innych. Zbyt dużo dziś mamy samozwańczych charyzmatycznych przywódców. Potrzebujemy uczniów Chrystusa, którym nie obca jest pokora i podporządkowanie autorytetom.
Gdy sami jesteśmy pod czyimś autorytetem możemy liczyć że inni obdarzą nas zaufaniem.


3. Uczeń skupia się na najważniejszym [22;1-21]

Aż do wersetu 21 rozdział 22 to słowa Pawła, który składa świadectwo swego nawrócenia. Gdy w wyniku rozruchów apostoł zostaje uwieziony nie traci głowy. Co ciekawe sprytnie zaczyna swoją apologetykę (mowę obronną). Mówi językiem tłumu (po hebrajsku), opowiada o sobie; że jest żydem, uczniem Gamaliela, którego znali. Buduje pomost, który łączy go ze słuchaczami, by móc powiedzieć to co najistotniejsze, powiedzieć o Chrystusie. Dopiero gdy mówi o swym powołaniu, by zwiastować poganom zamieszki wybuchają ponownie.
Uczeń to ktoś kto skupia się na najważniejszym. Na świadczeniu o swym Mistrzu. Można to robić na wiele sposobów; poprzez swoje życie i postępowanie, ale także poprzez swoje słowa.
Jak często mówimy o Bogu, ale wydaje nam się, że ludzie nie rozumieją nas. Odpowiedzią na to może być, to, że nie mówimy w ich języku. Używamy słów i terminów, które są im obce. Sami uciekając od terminów, które maja dla nas negatywne zabarwienie. Zacznijmy wykorzystywać to, ze znamy kulturę i nasze środowiska. Nie jesteśmy z kosmosu. Mamy te same problemy z pracą, ze złym szefem, tak samo brakuje nam pieniędzy jak i innym. To co nas wyróżnia to Chrystus w nas.
Nie skupiajmy się na tym jak bardzo błądzą, albo źle robią. Skupmy się na istocie ewangelii - na Jezusie.
Ale nie chodzi tyko o ewangelizację. Chodzi o coś znacznie więcej: nasze życie. Co jest w centrum naszego życia? Ma tam stać Chrystus. Wszystko co robię, czego nie robię. On ma stać w centrum!


4. Uczeń chce robić to co mu powierzono [21;13-14]

Ale nade wszystko uczeń gotów jest znosić wszystko byle by tylko czynić to do czego powołał Go Bóg.
Uczeń to ktoś kto zapatrzony jest w Boga, a nie w przeciwności. Nawet gdy inni zdroworozsądkowo tłumaczą, nawet gdy prorocy mówią prawdę uczeń idzie tam gdzie szedł jego mistrz. Idzie pełnić wolę Boga.
Apostoł był gotowy iść nawet gdyby miał przypłacić to życiem. Inni musieli się z tym zgodzić i zobaczyli w tym Bożą wolę.
Hiszpański żołnierz w czasie wojny domowej powiedział, że „wolałby umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach”. Taką postawę miał Paweł.
Jego stanowczość, zdecydowana postawa powinna być nam zachęta i przykładem.
Uczeń to ten kto zdecydował iść naprzód nie bacząc na to co może go spotkać po drodze. A wszystko to ze względu na Mistrza i Zbawcę – Jezusa.
Proroctwo może być objawieniem przyszłości, ale nie jest wyznacznikiem naszego życia. Naszym życiem kieruje Jezus poprzez swoje Słowo objawione i zapisane w Piśmie Świętym!


Zakończenie

Nikt z nas zapewne nie jest doskonałym uczniem. Szczerze mówiąc wątpię nawet czy istnieje coś takiego jak „uczeń doskonały”, bo przecież proces uczniostwa zawiera w sobie tą prawdę, że musimy się rozwijać i iść do przodu. Że czasem zdarzy nam sie upadek, który może posłużyć naszemu rozwojowi.
Ale chciałbym zwrócić naszą uwagę na to, by nasze myślenie było myśleniem ucznia. Proces zmian naszego życia rozpoczyna się od naszego nastawienia i naszych pragnień. Od tego jak myślimy.
Czy chcesz być świadomym uczniem Chrystusa? Czy chcemy płacić koszt. Nie za zbawienie – ono jest z łaski, Ale płacić koszt chodzenia za Jezusem?
Jeśli nie chcę ponosić kosztów, trudności to czy jestem jeszcze Chrystusowy? Czy jeszcze do Niego należę, czy już tylko pozostała ustna deklaracja?
Ja chcę ponosić dalej koszt, chce wybierać to co najważniejsze, chcę trwać w społeczności z braćmi i siostrami, chce być pod autorytetem. Chcę mieć odwagę, by świadczyć o tym co najważniejsze, lecz nade wszystko chcę realizować powierzone mi zadanie.



Ufność zamiast ucieczki



fot: darqha

Gdy zaczynają się piętrzyć problemy, najchętniej wsiadłbym do łodzi i odpłynął. Najlepiej nie zawijając do żadnego portu, bo i tam mógłbym natknąć się na kolejne, nowe problemy.
Może więc najlepiej byłoby po prostu płynąć?
Tak bez celu?
Do zmęczenia rąk? Zaśnięcia?
Po horyzontu kres ;)

Ale, ale po co zaraz uciekać wszak:

"Bóg skałą moją, jemu ufam, Tarczą moją, rogiem zbawienia mojego, schronieniem moim i ucieczką moją, Wybawicielem moim, który mnie od przemocy wybawia." 2 Samuela 22,3

i podobnie w Psalmie 46,2:
"Bóg jest ucieczką i siłą naszą, Pomocą w utrapieniach najpewniejszą."

Tak więc zamiast uciekać, zaufam Bogu! W sprawach mieszkaniowych i zabezpieczenia. Także w sprawach lokalowych Zboru. Do Boga się uciekam, bo od Niego nadejdzie mi pomoc!


Zobacz także:

Psalmów 59:17:
17Ale ja opiewać będę moc twoją, Rano weselić się będę z łaski twojej, Boś Ty był twierdzą moją I ucieczką w czasie mej niedoli.

Psalmów 62:9:
9Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze: Bóg jest ucieczką naszą!

Psalmów 71:7:
7Byłem jak dziwoląg dla wielu, Lecz tyś pewną ucieczką moją.

Psalmów 91:9:
9Dlatego, że Pan jest ucieczką twoją, Najwyższego zaś uczyniłeś ostoją swoją,

Izajasza 25:4:
4Gdyż byłeś schronieniem słabemu, schronieniem ubogiemu w jego niedoli, ucieczką przed powodzią, cieniem przed upałem. A wszak poryw gniewu tyranów jest jak ulewa w zimie.

Joela 3:21:
21Pan zagrzmi z Syjonu i wyda swój donośny głos z Jeruzalemu, tak że zadrżą niebiosa i ziemia. Lecz dla swojego ludu Pan jest ucieczką i twierdzą dla synów Izraela.


----
zdjęcie zrobione w Nowych Rumunkach


"Modlitwa" - pomnik w Międzyrzecu



Pisałem już o nowym pomniku w Międzyrzecu Podlaskim [tutaj]. Otóż to co było zapowiedzią staje się faktem. Niestety nie mogę w chwili obecnej wybrać się do M-ca (ani na odsłonięcie, ani na wycieczkę). Zdjęcie, które prezentuję nie jest mojego autorstwa. Zrobione jeszcze przed niedzielą (17 maja), a więc przed odsłonięciem.

zaproszenie


fot: T. Kryński




Przedpołudniowa kawka



I żeby nie było, że dziś tak bez zdjęć dzień minie.
O nie. Co to, to nie! Zdjęcia będą. A w zasadzie na razie jedno.
Moja przedpołudniowa kawka z lodem.
W "tajemnicy" zdradzę, że najlepiej mi się czyta Biblię gdy nikogo nie ma w domu, pies jest po spacerze, nic nade mną nie wisi (w sensie pilnych spraw), a ja mogę siedzieć przy kawce.

Przyjemnej (i pełnej wyzwań) lektury Pisma Świętego życzę.


Z dzisiejszej lektury... (Psalm 46)

Każdy dzień to nowe wyzwania przed, którymi stajemy. Bierzemy odpowiedzialność za współmałożnka, dzieci. Współistniejemy z innymi i wpływamy poprzez swoje postawy, słowa. Także w Kościele niesiemy współodpowiedzialność za siebie, która powinna wyrażać się wzajemną troską.
Dokładając do tego walkę o codzienną egzystencję (a to znów jakiś rachunek przyszedł), zagrożenie utraty pracy, a także obawy o zdrowie musimy jasno powiedzieć: życie to przygoda.
Oczywiście książki przygodowe czyta się z przyjemnością (ktoś pamięta serie Tomek w...?) gdy siedzi się w wygodnym fotelu. Gdy jest ciepło, miło i sucho z przyjemnością "przeżywa się" przygody książkowych bohaterów, bo to oni mokną, gubią się.
A jednak nasze życie to przygoda, której trudy musimy znosić.
W tym przeżywaniu swojej "przygody" pomocą mi jest Bóg. To, że jest przy mnie napawa mnie nadzieją. Ufnością, że On potężny, Wszechmogący i Wszystkowiedzący pochyla się nade mną i moimi sprawami, by być blisko. By dać się poznawać.
Dlatego z ufnością mogę wchodzić w kolejny dzień, bo Bóg jest moim grodem warownym.


Psalm 46 (w przekładzie ekumenicznym)

1 przewodnikowi chóru. Synów Koracha.
Na melodię "Alamot". Pieśń.

2 Bóg jest naszą ucieczką i mocą,
niezawodną pomocą w utrapieniach.
3 Dlatego się nie zlękniemy,
choćby zatrzęsła się ziemia
i góry zapadły w głąb morza.
4 Choćby huczały i pieniły się się jego wody,
choćby zadrżały góry pod jego naporem.
5 Rzeka i jej odnogi radują miasto Boże
i świątynię Najwyższego.
6 Bóg jest wewnątrz niego, więc się nie zachwieje,
Bóg mu pomaga, gdy nadchodzi poranek.
7 Wzburzyły się narody, zachwiały się królestwa.
Zagrzmiał swoim głosem i zadrżała ziemia.
8 PAN Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest naszym warownym grodem.
9 Chodźcie, zobaczcie dzieła PANA,
który dokonał zdumiewających rzeczy na ziemi!
10 On kładzie kres wojnom az po krańce ziemi,
łamie łuki i kruszy włócznie,
w ogniu pali rydwany.
11 Zatrzymajcie się i dowiedzcie, że Ja jestem Bogiem
wywyższonym wśród narodów, wywyższonym na ziemi!
12 PAN Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest naszym warownym grodem.


Zatrzymajmy się dzisiaj, niekoniecznie zostawiając wszystko. Raczej pozwólmy Bogu działać, by mógł się nam objawić jako nasz PAN, który jest wywyższony na ziemi. Niech dzisiejszy dzień przybliży nas w poznanie naszego Pana, bo to jest dopiero prawdziwa (i pełna ekscytacji) przygoda.