| Home | 365/2012 | in my eye | VW T3 Westfalia | Zbór w Mielcu |

W co (tak naprawdę) wierzymy?

"Dopóki tkwimy w ciele, jesteśmy oddaleni od Pana. W swoim postępowaniu kierujemy się jednak wiarą, a nie wiedzą i trwając w tej wierze wolelibyśmy raczej opuścić mieszkanie naszego ciała i zamieszkać u Pana." - 2 do Koryntian 5,6-8


W co tak naprawdę wierzy Zbór KZ w Mielcu?
A zaczynając od początku; co to jest w ogóle wiara?

Od nowego roku rozpoczynamy cykl kazań o tym w co wierzymy. Cykl na podstawie wyznania wiary Kościoła. Ale za nim to, to musimy sobie powiedzieć co to jest wiara i jak ją należy rozumieć.


Wyznanie wiary Kościoła Zielonoświątkowego
  • Wierzymy, że Pismo Święte - Biblia - jest Słowem Bożym, nieomylnym i natchnionym przez Ducha Świętego, i stanowi jedyną normę wiary i życia.
  • Wierzymy w Boga w Trójcy Świętej jedynego, w osobach Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
  • Wierzymy w Synostwo Boże Jezusa Chrystusa, poczętego z Ducha Świętego, narodzonego z Marii Dziewicy; w Jego śmierć na krzyżu za grzech świata i Jego zmartwychwstanie w ciele; w Jego wniebowstąpienie i powtórne przyjście w chwale.
  • Wierzymy w pojednanie z Bogiem przez opamiętanie i wiarę w Ewangelię, w chrzest i Wieczerzę Pańską.
  • Wierzymy w chrzest Duchem Świętym, przeżywanie pełni Ducha i Jego darów.
  • Wierzymy w jeden Kościół, święty, powszechny i apostolski.
  • Wierzymy w uzdrowienie chorych jako znak łaski i mocy Bożej.
  • Wierzymy w zmartwychwstanie i życie wieczne.



Dlatego zapraszam.
03 stycznia 2010, godz. 10:00, nabożeństwo w kaplicy przy ul. Reja 1 (na piętrze).

Fistaszki

Szykujemy się do spotkania na którym zakończymy rok i wejdziemy w nowy. Z modlitwą, z dziękczynieniem i wiarą.

Dlatego dziś link.
Do komiksowego paska. Pisałem już na blogu o Garfildzie. Dziś przyszedł czas na numer "uno". "Fistaszki".!
Oto próbka:



Jeśli chcesz zobaczyć puentę tego paska kliknij na link, by zobaczyć całość. Tym samym otworzysz nową stronę - bloga z tłumaczeniem pasków. Możesz dodać do ulubionych ;)

A oto i link.

"Nowe odkrycia..." - link

Dziś kolejny link do ważnego tekstu.

Wydaje mi się, że wiele konfliktów, nieporozumień, a nawet podziałów pomiędzy chrześcijanami wynika z tego, że jakaś "prawda" zostaje przeakcentowana. Czasem jest to nawet sprawa drugorzędna, która urasta do takich rozmiarów, że napompowani nią chrześcijanie pękają od pychy, "poznania".
Ten tekst choć krótki wart jest przemyślenia. Oj wart. Polecam: "Nowe odkrycia, czy przeakcentowane prawdy", pastor Edward Lorek.

Asus EeePC w podróży

Przenoszenie EeePc?
Wydaje się, że ten problem to żaden problem. Przecież EeePc jest tak mały, ze zmieści się praktycznie wszędzie (np.: do kieszeni bocznej w bojówkach :) ). Więc możemy go wrzucić do każdego plecaka czy jakiejkolwiek torby. Gdzie nam ładnie się porysuje ;)

Jak kupiłem swojego "maluszka" z gustowną torbą (dołączona w komplecie).


Mięciutka, idealnie dopasowana. Problem porysowania z głowy, a raczej z powierzchni netbooka.

Jednak nie zawsze mam plecak, czy torbę. Potrzebowałem czegoś co nadawało, by się do "maluszka" wraz z akcesoriami. Oczywiście na e-bay można kupić dedykowane torby i inne akcesoria (niektóre fajne!). Ale ja poszedłem inną drogą.

"Nie idź tą drogą, nie idź tą drogą, którą idą wszyscy!
Popatrz jak oni na tym wyszli.
Jeśli nie chcesz być ofiarą systemu zacznij w końcu decydować samemu." - ktoś pamięta tekst tego kawałka? Podpowiem IZRAEL. A dalsza część? A dalej Malejonek śpiewał, że tylko Jezus jest drogą, którą warto iść i że tylko On daje prawdziwą wolność gdy Mu się zaufa! Ot taka dygresja :D

Wracając do tematu.
Kupiłem torbę na aparat fotograficzny. Mieści się tam asusik, kabel "prądowy", mała mysz, dodatkowe kabelki, karty pamięci, modem play'a, ściereczka.
I co dla mnie ważne: Biblia w przekładzie warszawskim - średnia.

Mam więc wszystko razem w podręcznej torbie.

Polecam :) Zwłaszcza zaufanie Jezusowi, czytanie Biblii. A torbę... kto jak chce :D


---
zdjęcie pochodzi z http://asuseeepc.pl

"Światłość, która przyszła do nas, by prowadzić" - kazanie

kazanie świąteczne (25 grudnia 2009, Mielec):

Światłość, która przyszła do nas, by prowadzić


Wstęp.

Fistaszki: Lucy mówi do Charlie'go Browna: „zbliżają się moje ulubione święta, wszyscy są wtedy dla siebie mili i ludzie sobie nawzajem przebaczają, bardzo lubię święta Bożego Narodzenia”
Na to Charlie: „a nie mogliby przebaczać sobie przez cały rok, wtedy zawsze byłoby miło”.
Lucy: „No wiesz. Mówisz jak religijny fundamentalista”


1. Światłość, która miała przyjść

Ludzie stroją choinki, wpadają w szał zakupów, składają sobie życzenia, ale gdy wspominamy o Bogu to patrzą na nas jak na religijnych oszołomów w moherowych beretach.
Tak jakby wołali chcemy Bożego Narodzenia bez Boga, chcemy światła do naszego życia, ale gdy światło przychodzi wolą pozostawać w ciemnościach.

Fragment: Izajasza 9,1-6

Naród Izraelski otrzymał zapowiedź, że przyjdzie Mesjasz, który rozświetli ciemności. O jakich ciemnościach myśleli Izraelici? O pogańskich narodach, które im groziły. O sytuacji politycznej, gospodarczej. Powiedzielibyśmy więc, że chodzi o trudne chwile, które są w naszym życiu. W chwilach kiedy jest źle ludzie szukają nadziei. Kiedy w życiu komuś się źle dzieje pyta o „światło”, które wskaże mu drogę. Pokieruje. Jezus Chrystus prowadzi do Ojca i nie ma innej drogi, i nie ma innej nadziei i nie ma innego zbawiciela!


2. Światłość, która przyszła

W ewangelii wg św. Jana 1,9-14 ponownie czytamy, że tym światłem jest Jezus. Co ważne Jan posługuje się tym samym obrazem – światła, co Izajasz choć pisze do zupełnie innej grupy ludzi; pisze do wykształconych greków. Do pogan, którzy lubili filozofować i spekulować. Ale oni też byli w ciemnościach. Mieli tak wiele poglądów, że nie wiedzieli co jest prawdą.
Czy to również nie przypomina, że i dziś ludzie potrzebują światła? Globalna wioska powoduje, że nie wiadomo w co wierzyć. Tak jakby było wiele prawd. Jest tak wiele możliwości. I ponownie chcemy powiedzieć, że Chrystus po to przyszedł, by oświecić każdego człowieka. By pokazać gdzie i jaka jest prawda.
Czytamy dalej, że swoi go nie przyjęli. Bo nie jest łatwo przyjąć prawdę; bo jest trudna i niesie wyzwania. Bo konfrontuje z grzechem z samolubstwem, egoizmem, z własnymi planami.


3. Światłość, która prowadzi

Ludzie lubią święta Bożego Narodzenia. Oto Bóg stał się człowiekiem. Przypominamy sobie tajemnicę wcielenia (inkarnacji). Ale myślę, że wielu chciałoby zatrzymać Pana Jezusa w żłobku. Niech ten „malusieńki jakoby rękawiczka” tam zostanie. Taki wymagający ludzkiej opieki, a więc od nas zależny.
A On jednak „dorósł”. To On jest tym, który chce nas prowadzić, tam gdzie sami może nigdy byśmy nie chcieli dojść. Ta światłość, mówi „pójdź za mną”.
Ale to nie tylko nawrócenie. To pierwsza rzecz od której wszystko się zaczyna. ww. 1,12-13. Ale dalej czytamy w. 14. Jezus jako światłość chce nas prowadzić byśmy oglądali chwałę Boga. Byśmy poznawali pełnię łaski i prawdy. Dajmy się prowadzić światłości w służbie, w dalszym rozwoju duchowym. Byśmy poznawali Ojca jeszcze pełniej i więcej.


4. Światłość, która się odbija w tobie

To, że Chrystus nas zbawił, „oświecił” stawia nas przed wyzwaniem. Każdy z nas ma również świecić, światłem odbitym!

Mateusza 5,13-16.

Pan Jezus mówi o mieście na górze. Dla Izraelitów był to jasny obraz. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy wędrowcami, których dopadła noc. Na leśnej i górskiej ścieżce nie ma latarni. Nie mamy latarki, co najwyżej pochodnię w dłoni. Kiedy wydaje nam się, że zaczynamy krążyć, przenika nas zimno i słychać wycie wilków dostrzegamy z daleka światła. Przed nami miasto. Wiemy więc jaki kierunek obrać, dokąd zmierzać, ale też w nasze serce wkracza nadzieja!

Bracie i siostro nasze życie ma być jak to miasto. Ludzie mają zobaczyć nas i nasze życie. Ale nie po to, by nas chwalić, lecz byśmy wskazali drogę do Chrystusa.

Dlatego jest ważne jak żyjesz. Dlatego jest ważne jak i co mówisz. Bo ludzie w tym świecie potrzebują nadziei, miłości. Ale nade wszystko potrzebują Chrystusa!


Zakończenie


Sparafrazuję żart z początku kazania. Jakby to wspaniale było, gdybyśmy przeżywali Boga na co dzień. Ale nie od nabożeństwa, konferencji, od święta.

Jeśli należymy do Boga (naprawdę, całym sercem) to czeka nas nowe Jeruzalem.

Posłuchajmy jeszcze jednego fragmentu o światłości: Obj. 21,23-27.

Czas na... przerwę


Ogłaszam przerwę świąteczną.
To nie znaczy, że do 29 grudnia nic się nie pojawi. Może się pojawić. Czemu nie. "Kto bogatemu zabroni" :)
Ale jeśli się pojawi, to raczej "z przypadku", z potrzeby chwili, "i takie tam".

Tak więc miłego świętowania i pamiętajcie kto jest najważniejszy. Nie nasz brzuch, lecz "Immanuel - Bóg z nami" - Jezus Chrystus, Pan i Zbawiciel.

Życzenia świąteczne, rok 2009


Z okazji Świąt, w których wspominamy fakt Wcielenia, życzę, żeby "Immanuel - Bóg z nami" był rzeczywiście blisko Ciebie drogi czytelniku.
By był bliski ze Swą mocą, łaską i miłością. By przemienił Twoje życie, by pozostał bliski Ci każdego dnia po świętach. Bo choć atmosfera świąt się skończy On jest niezmienny.

Czy czujesz się zagrożony?


W życiu każdego wystąpić mogą różnego rodzaju zagrożenia. A to cegła nam spadnie na głowę, a to wpadniemy pod samochód. Są też zagrożenia związane z wykonywanym zawodem i z zajęciami, którym się oddajemy. Płetwonurek w trakcie pływania raczej nie spadnie, a wspinający na skałki nie powinien się utopić (choć z drugiej strony jak odpadnie od ściany i wpadnie do wody ?).

Są też różnego rodzaju zagrożenia związane ze służbą w Kościele.
Jako, że od ponad roku pełnię obowiązki pastora to zajmę się swoim podwórkiem.

Wśród wielu zagrożeń wymieniłbym (w wielkim skrócie):
- wpadniecie w herezje. Oczekiwania ze strony zboru na coś nowego mogą poprowadzić na manowce. Byle by znaleźć coś atrakcyjnego.
- upadek moralny. Już jestem taki święty, doskonały ;) Więc z jednej strony pycha. A z drugiej różne zagrożenia. Ciągły stres i poddanie napięciu może doprowadzić do ucieczki w różne nałogi.
- rozwinięty ambicjonalizm. Ambicje zdaje się nic złego. Dopóki nie zaczną górować nad wszystkim innym. Ja umiem, uda mi się, niech się przekonają. Zamiast czekać na Pana Kościoła, na Jego pozwolenie i prowadzenie. Branie spraw we własne ręce (bo sami chcemy, lub inni od nas tego oczekują).
- klerykalizm. Poczucie, że z powodu służby jestem lepszy i mam głębszą relację z Bogiem. A przecież w mojej służbie to Bóg jest najważniejszy. On ma przeze mnie działać. Ja jestem sługą, który ma powierzony urząd w Kościele.

I zapewne wiele, wiele innych. Na przykład zdrowotne. Resztę można wpisywać w komentarzach ;)

W tym poście chciałbym wspomnieć o wydaje mi się najważniejszym zagrożeniu. Którego owocami mogą być wymienione wcześniej. Chodzi mi mianowicie o to, że maksymalne zaangażowanie w służbę (wszelkiego rodzaju) może doprowadzić do "porzucenia zwyczajności chodzenia z Bogiem".

O co chodzi?
Modlimy się tylko już o ludzi i ich sprawy. O nas samych już nie mamy czasu się modlić.
Mówimy innym co Biblia mówi na temat życia w małżeństwie, ale sami nie mamy sił już modlić się i/lub porozmawiać z żoną.
Otwieramy Biblię, bo trzeba przygotować studium, kazanie. Lecz zapomnieliśmy jak przyjemnie słuchać Boga, który przemawia przez Swoje Słowo.

Jak się przed tym chronić?
Ja mam wyznaczony czas co dziennie, gdzie przed czasem modlitwy o Kościół i sprawy mogę się modlić "egoistycznie"; o siebie, o swoją rodzinę.
Najpierw czytam Biblię "dla siebie". Potem się przygotowuję dopiero do kazania.

I mój czas jest "święty". W następnym roku dołożę starań, by myśli nie biegły do innych spraw. By nie skracać i nie przekładać swojego "świętego" czasu. Uczynię go "żelaznym"! :D
Bo im bliżej będę mojego Ojca, tym większe szanse, że ON mnie uchroni przed zagrożeniami.

E-dyski - dostęp do danych z każdej platformy i każdego miejsca


Czym są e-dyski chyba nie trzeba pisać.
Zacząłem z nich korzystać jakiś czas temu. Najpierw z Asus Webstorage (dostałem dostęp na dwa lata kupując Asus EeePC 901). Potem znalazłem (jak się zdaje na tą chwilę) coś znacznie ciekawszego.

Jestem więc na etapie testowania Asus WebStorage (jeszcze przez rok mam za darmo, potem trzeba będzie płacić, a jest tam 20GB miejsca), a Dropbox, który jest darmowy, ale oferuje 2GB (plus jeszcze trochę Mega za reklamę, etc.).

Zaś jeśli chodzi o prostotę obsługi, użyteczność i ogólne wrażenie coraz bardziej skłaniam się ku Dropboxowi.

Darqha, czyli tam i z powrotem*


Dziś (niedziela) po nabożeństwie wyruszam do rodzinnego miasta po rodziców. Przywożę ich na święta. To nasze pierwsze święta robione u nas i przez nas. Zwykle odwiedzaliśmy rodzinę. Teraz my musimy zadbać o nastrój. Małgosia już się martwi, że będę chciał śpiewać kolędy.
Zupełnie nie wiem dlaczego? Przecież ja ślicznie śpiewam ;)

Ale, ale. Ja nie o tym. Jadę do Międzyrzeca i oprócz rodziców mam nadzieję przywieźć kanapę, szafę i jeszcze trochę gratów.

Ps. Jak to dobrze, że można napisać posta wcześniej i zaplanować jego ukazanie się :D

Tytuł nawiązuje do pewnej książki. W komentarzach można podawać propozycje do jakiej. Tylko nie korzystajcie z wujka google ;)