| Home | 365/2012 | in my eye | VW T3 Westfalia | Zbór w Mielcu |

Jedna święta Ewangelia w czterech odsłonach

W kościele (KRK) p.w. św. Józefa lub w drugim p.w. św. Mikołaja (pamięć już nie ta i głowy nie dam w którym - może ktoś przypomni?) w Międzyrzecu Podlaskim ambona ozdobiona jest czterema płaskorzeźbami. Jedna to lew, druga człowiek, kolejne zaś to wół/cielec/byk i orzeł.
Jako dziecko zastanawiałem się o co chodzi? Dociekliwość zmusiła mnie do odnalezienia odpowiedzi.
Potem już nie wydawało mi się tak to istotne ;)
Cóż jednak przedstawiają owe cztery postacie?
Nie trudno się domyślić, że są one symbolicznym ujęciem czterech ewangelii. Lew reprezentuje Ewangelię wg. św. Mateusza, bo właśnie Mateusz przedstawia Jezusa jako Mesjasza - Lwa z pokolenia Judy. Człowiek reprezentuje Ewangelię wg. św. Marka bo jest najprostsza i najbardziej "ludzka". Cielec reprezentuje Ewangelię wg. św. Łukasza, gdyż wół to zwierzę ofiarne i robocze. Łukasz przedstawia zaś Jezusa jako sługę ludzi i ofiarę za całą ludzkość.
Orzeł zaś symbolizuje Ewangelie wg. św. Jana. Tylko orzeł może patrzeć prosto w słońce, bez oślepiania się. "Ewangelista Jan zaś ma najbardziej przenikliwe spojrzenie, rozróżniające odwieczne tajemnice, odwieczne prawdy, przenikające umysł Boży."(1


Poniższy zaś rysunek przedstawia popularniejsze wyjaśnienie symboliki gdzie Marek z Mateuszem są ujęci odmiennie. Tłumaczy się to:
"Mateuszowi przypisywano symbol człowieka, „ponieważ rozpoczyna on swoją Ewangelię od obszernego opisu narodzenia naszego Zbawiciela i dokładnej Jego genealogii: »Rodowód Jezusa Chrystusa« (…)”

„Symbolem Ewangelisty Marka jest lew, gdyż zaczyna on swoją relację od opisu pobytu św. Jana Chrzciciela na pustyni. Powiada mianowicie: »Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu« (…)”

„Symbolem św. Łukasza jest wół, gdyż podobnie jak wół, tak i nasz Zbawiciel Jezus Chrystus został zabity na ofiarę. Autor rozpoczyna swoją Ewangelię opowiadaniem o Janie Chrzcicielu, podarowanym rodzicom, Zachariaszowi i Elżbiecie, jeszcze w późnej starości. Bardzo słusznie przypisywano św. Łukaszowi, symbol wołu; oba rogi bowiem oznaczają Stary i Nowy Testament, a kopyta cztery Ewangelie (…).”

„Jan podobny jest do orła, który wysoko wznosi się w górę. Powiada on bowiem: »Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga«. O Jezusie zaś mówi Dawid: »Odnawia się młodość twój, a jak orła« (Ps 103,5). To znaczy: siła młodzieńcza naszego Pana Jezusa Chrystusa, który powstał z martwych i wstąpił do nieba (…)”


Ten przydział symboli poszczególnym Ewangelistom zachował się w postaci nie zmienionej od czasów Grzegorza Wielkiego. "
- za portal wiara.pl



Green Armytage pisze, iż:
- Ewangelia wg. św. Mateusza nadaje się dla nauczyciela, bo przedstawia systematyczny wykład nauk Jezusa
- Ewangelia wg. św. Marka nadaje się świetnie dla misjonarza, bo wyraźnie przedstawia wydarzenia i fakty z życia Jezusa
- Ewangelia wg. św. Łukasza zaś nadaje się najlepiej dla pastora (duszpasterza), bo przedstawia Jezusa jako przyjaciela wszystkich ludzi
- Ewangelia wg. św. Jana to materiał dla myśliciela.(2

I choć mamy czterech ewangelistów, cztery ewangelie według Mateusza, Marka, Łukasza i Jana to jednak Ewangelię mamy tylko jedną. Opowiada zaś ona o wielkiej miłości Boga do człowieka.


---
1) William Barclay, Ewangelia według św. Jana, tom 1, wyd. "Słowo Prawdy", W-wa 1986, s. 6
2) A.H.N. Green Armytage, Jan, który widział, za Wiliam Barclay, Ewangelia według...

Chrystus - Bóg, człowiek


 
Zbliżająca się druga niedziela adwentu to dobry moment, by przypomnieć sobie, iż Jezus Chrystus - nasz Pan i Zbawiciel istniał od wieczności (nie tylko przed swoimi narodzinami czy nawet stworzeniem świata). Chrystus istniał zawsze, wiecznie.
Lecz przyszedł moment w historii, że wieczne Słowo stało się ciałem. Mówimy zatem o wcieleniu. "Druga Osoba Trójcy przyjęła na siebie człowieczeństwo" (1. Bóg Syn pozostawia niebo, staje się taki jak my (z wyjątkiem grzechu). Pozostawia chwałę nieba, stając się człowiekiem. Mamy więc do czynienia z czymś co nazywamy unią hipostatyczną - unią dwóch natur, boskiej i ludzkiej w jednej Osobie Chrystusa.

Ryrie pisze o kilku celach wcielenia:
1. Chrystus objawia nam Boga
2. Jezus daje nam przykład życia
3. Jezus składa ofiarę dzięki, której mamy zbawienie
4. Jezus wypełnia przymierze Dawida
5. Jezus niszczy dzieła szatana
6. Jezus staje się współczującym Arcykapłanem
7. Jezus staje się uprawomocnionym Sędzią

Czasem, by lepiej coś zrozumieć (w naszym przypadku ową unię hipostatyczną) należy przyjrzeć się błędnym koncepcjom.

Oto w kilku słowach błędne rozumienie (lub raczej nierozumienie ;) ) dogmatu o dwóch naturach:

A. Doketyzm
Marcjon i gnostycy (pod koniec I wieku) nauczali, iż Chrystus był człowiekiem tylko z pozoru. Herezja ta podważała rzeczywistość wcielenia i skuteczność ofiary krzyża. Oczywiście równiez podważała realność zmartwychwstania ciała.

B. Ebionityzm
Pojawiła się w drugim wieku zaprzeczając Boskości Chrystusa. Jezus byłby naturalnym synem Józefa i Marii. Na Syna Bożego został wybrany podczas Chrztu gdy to miał zjednoczyć się z wiecznym Chrystusem.

C. Arianizm
Negowanie wieczności Jezusa. Ariusz uważał, ze Jezus musiał mieć początek. Arianie uważali, że Boska natura Chrystusa jedynie przypominała naturę Boga, nie była zaś taka sama.

D. Apollinaryzm
Apollinary nauczał, iż Chrystus miał ludzkie ciało i duszę, lecz zamiast ludzkiego ducha posiadał boski Logos. Logos miał dominować nad biernym ciałem i duszą.

E. Nestorianizm
Ten pogląd zaś dzielił Chrystusa na dwie Osoby. Dwie natury były rozdzielone. Na człowieczeństwo nałożyła się boskość czego rezultatem była postać Jezusa z Nazaretu.

F. Eutychianizm - monofizytyzm
W reakcji na nestorianizm głoszono, iż Chrystus posiadał tylko jedną naturę. Ludzka natura, nie była w pełni ludzka, a boska nie w pełni boska. Rezultatem była jedna zmieszana natura.

My zaś stojąc na ortodoksyjnym stanowisku wyznajemy, iż Jezus jest Bogiem i Człowiekiem. Możemy zatem mówić o doskonałym człowieczeństwie Chrystusa wcielonego.


----
1) Charles C. Ryrie, Podstawy teologii, BEE International, s. 271


Taki sobie wpis o... niczym ;)


 

Coś mało wpisów ostatnio się pojawia ;)
Ale mam usprawiedliwienie.

Jako Zbór dostaliśmy wymówienie z pomieszczeń (budynku) przy ul. Skłodowskiej. Były tam przeprowadzane akcje charytatywne (rozdawnictwo odzieży, etc).
Trzeba "oczyścić" pomieszczenia. Przez kilka dni próbowałem wszystko ogarnąć. Przewiozłem krzesełka i rzeczy, które przydadzą się jeszcze w kościele. Resztki ubrań przerzucałem do worków (dziś pomogła mi Małgosia :) ).
Jestem trochę styrany (boli kręgosłup) i mam mało czasu.
Czyli jak zwykle, codzienność :D

A na osłodę zdjęcie. Klatka schodowa w budynku.






Poszanowanie przepisów i zdrowego rozsądku


 

Z reguły poprzestaję na ponarzekaniu. Podenerwuję się trochę na "łosiów" i mi przechodzi :)
Tym razem nie ograniczę się i wrzucę na bloga zdjęcia.

Pierwsze to Międzyrzec Podlaski, osiedlowa uliczka przed naszą klatką. Nieopodal jest cmentarz. Jak widać parking przycmentarny jest za mały i kierowcy stawiają auta gdzie popadnie, np.: na środku ulicy. A co, przecież wyszedł tylko na chwilę, najwyżej na godzinkę.



Natomiast drugie zdjęcie to dzisiejsze "polowanie".
Miejsce: pod szpitalem w Mielcu
Czas: gdzieś pomiędzy 12:00, a 13:00.
zapewne też stanął na chwilkę, a po za tym jest analfabetą.





Curriculum Vitae



dane osobowe:
Dariusz R. Hapoń
  • ur. 08 lipca 1975 r. w Radzyniu Podlaskim
  • żonaty od 2002 r., żona Małgorzata, z domu Zapała
  • narodzony na nowo: lipiec 93 r.
  • chrzest w Duchu Świętym: sierpień/wrzesień 1993 r.
  • chrzest wodny: 20 maj 1994 r., w Zborze w Terespolu n/Bugiem. Chrzcił prezb. Mirosław Zabłocki.


wykształcenie; szkoły i kursy

  • Liceum Ekonomiczne: technik towaroznawca (ukończ. 94 r.)
  • Korespondencyjne Studia Biblijne (1998/2000)
  • Szkolenie metodyczne dla nauczycieli - katechetów KZ (2003)
  • Szkoła Kaznodziejstwa Ekspozycyjnego (2004/2005)
  • Uzupełniające Studia Biblijne (2006 - 2010)

doświadczenie

  • od roku 1995 r. udziela się jako kaznodzieja
  • od 2000 do 2008 r.: Starszy Zboru w Międzyrzecu Podlaskim
  • od 2001 do 2006 r.: lider jednej z grup domowych w M-c Podl.
  • w roku 2002 (10 lutego) ordynowanany na duchownego Kościoła Zielonoświątkowego w RP
  • od 2006 do 2008 r.: dyrektor międzyrzeckiego oddziału "Akcji Humanitarnej - Życie"
  • od roku 2006 do 2008: lider liderów grup domowych w M-c Podl.
  • od 2008 r. (październik): przejmowanie obowiązków pastora w Mielcu
  • od 16 I 2009: pełniący obowiązki pastora w Mielcu
  • od 19 X 2011: pastor Zboru KZ w Mielcu

dodatkowe umiejętności

  • obsługa komputera:
    Linux, Windows, Mac OSX (zarządzanie systemem, istalacja, konfiguracja)
    OpenOffice, Microsoft Office, iWork
    PHP, HTML (w tym HTML5)
    certyfikat uczestnictwa w szkoleniu firmy MAXData
  • prawo jazdy kat. B


zainteresowania

Trochę słońca


 

Dziś wreszcie wyszło słoneczko. Dość już mam pochmurnej pogody. Oto zdjęcie ze spaceru z Czarną (górka cyranowska). Prawda, że ślicznie? Chociaż śnieg, by się też przydał. W końcu mamy 2 grudnia.




A jako bonus wrzucam zdjęcie psiaka. Odpoczywa po gonitwie za wiewiórkami ;)








W oczekiwaniu...


Jak widać w Mielcu (a zapewne i w większości polskich miast) pojawiają się ozdoby związane ze świętami Narodzenia Pańskiego. Prawie już święta, tylko śnieg znikł.
A przecież mamy dopiero pierwszy tydzień adwentu.

Czym dla mnie jest adwent?
Czasem w którym w wyraźny sposób mogę przypomnieć sobie, że kiedyś oczekiwano na Mesjasza. Gdy nadszedł właściwy moment Syn Boży pojawił się na świecie. Narodził się jako człowiek dla naszego zbawienia.
Ale to nie wszystko.
Adwent to także wyraźne przypomnienie, że Jezus powtórnie przyjdzie. Tym razem nie jako małe dziecko, ale uwielbiony Król.

Maranatha, przyjdź Panie Jezu!


"Uwielbianie u stóp krzyża" - kazanie


 
kazanie z 11 maja 2008, Mielec
----



"Uwielbianie u stóp krzyża"
GMK: Uwielbianie ma swój początek pod krzyżem
Psalm 22


Wstęp

Gdy nasze codzienne życie zaczyna się komplikować, gdy sprawy idą źle, łatwo jest się zgubić. Gdy nam się przestaje układać, nic nie idzie po naszej myśli można zacząć uwielbiać w złych miejscach.
A gdy zaczynamy nasze uwielbianie w złym miejscu może się okazać, że obiekt naszego uwielbiania jest niewłaściwy.

Są tacy co wielbią na giełdzie, śledzą kursy, akcje - ich bogiem jest pieniądz.
Są tacy co wielbią w pracy – są pracoholikami – ich bogiem jest zajęcie.
Są i tacy, co wielbią przy komputerach – ich bóstwo to technologia.
Można też uwielbiać w sklepach – takich bóstwem są same zakupy lub rzeczy.
Są tacy co wielbią na uczelniach – ich bogiem jest edukacja.

Gdzie zaś powinno być miejsce od którego zaczyna się chrześcijańskie uwielbianie? Gdzie jest źródło prawdziwego uwielbiania, źródło które skieruje nasz myśli, czyny i słowa na prawdziwego w Trójcy Jedynego Boga?
Za chwilę będziemy czytali psalm 22. Będziemy go czytali dzieląc na trzy części. I ten psalm zaprowadzi nas do miejsca pod którym zaczyna się prawdziwe uwielbianie – nie najpiękniejszy śpiew, ale postawa naszego życia, postawa twojego i mojego serca.


1. Krzyż mówi prawdę o mnie i moim Mistrzu [2-12]

"2Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił...? Czemuś tak daleki od wybawienia mego, od słów krzyku mojego? 3Boże mój! Wołam co dnia, a nie odpowiadasz, I w nocy, a nie mam spokoju. 4A przecież Ty jesteś święty, Przebywasz w chwałach Izraela. 5Tobie ufali ojcowie nasi, Ufali i wybawiłeś ich. 6Do ciebie wołali i ratowałeś ich, Tobie zaufali i nie zawiedli się. 7Ale ja jestem robakiem, nie człowiekiem, Hańbą ludzi i wzgardą pospólstwa. 8Wszyscy, którzy mnie widzą, szydzą ze mnie, Wykrzywiają wargi, potrząsają głową: 9Zaufał Panu, niechże go ratuje! Niech go wybawi, skoro go miłuje!... 10Tyś mnie wydobył z łona, Uczyniłeś mnie bezpiecznym u piersi matki mojej. 11Na ciebie byłem zdany od urodzenia. Ty byłeś Bogiem moim od łona matki mojej. 12Nie oddalaj się ode mnie, bo niedola bliska, Bo nie ma nikogo, kto by pomógł!" - Psalm 22,2-12


Złe rzeczy wydarzają się dobrym ludziom. Może nie jest to najpiękniej powiedziane, ale za to jest prawdziwe. Bo przecież nawróciliśmy się, odwróceni od swojego grzesznego życia, pozostawiając za sobą grzech prowadzimy nowe, święte życie. I często wierzący zadają sobie pytanie; dlaczego to mnie spotyka?
Dlaczego straciłem pracę?
Dlaczego nie zdałem egzaminu?
Dlaczego jestem chory?
Ja też sobie zadawałem to pytanie. Rok i miesiąc po swoim nawróceniu, ok. 3 miesięcy po chrzcie wodnym trafiłem do szpitala. Rozpoznanie: nowotwór. Operacja, po operacji lekarze mówią, że mam dwa miesiące życie. Jest drugi guz, którego nie chcą operować. Jest ogromny!
Dlaczego? Boże dlaczego mając 19 lat, na progu dorosłości. Gdy całe życie przede mną. Przecież nawróciłem się, jestem Twoim dzieckiem. Dlaczego ja? Przecież chcę Ci służyć. Dlaczego? „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił... ?”
Każdy z nas ma w swoim życiu ciemne dni. Złe chwile. Psalmista Dawid o tym właśnie pisze, dopadły go chwile zwątpienia i strachu. Dopadło go nieszczęście.
Myślę, że każdy z nas wie o czym mówię. Psalmy są dlatego piękne, że są nie tylko zapisem czyichś przeżyć, one nie są tylko historia. One ciągle żyją. Każdy z nas je przeżywa.
Przecież zaufałem Bogu, dlaczego właśnie mnie to spotyka?
Właśnie dlatego prawdziwe uwielbianie zaczyna się pod krzyżem! Bo krzyż mówi prawdę o mnie i mówi prawdę o mym Zbawicielu. Mówi prawdę o naszym życiu. Ale przecież jako uczniowie Chrystusa idziemy śladami naszego Mistrza. Nie możemy oczekiwać czegoś innego, od tego co spotkało Jezusa.
A On niewinny, święty i sprawiedliwy cierpiał na krzyżu. I modli się „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił... ?”
Oto co spotkało naszego Zbawiciela; wszyscy się odwrócili, ci których przyszedł zbawić Go zabijają. Ci których kocha, przybijają do krzyża.
Czujesz się porzucony? Nie dość, że przydarzyło ci się nieszczęście, to czujesz się tak jakby modlitwy odbijały się od sufitu i spadały z powrotem na głowę. Zamiast radości jest przygnębienie, zamiast nadziei rozpacz.
Chcę ci siostro i bracie powiedzieć nie jesteś sam. I wcale nie mówię o tym, że inni wierzący też to przechodzili. Ja chcę żebyś spojrzał na Jezusa i zobaczył, że On to przechodził. Czuł się tak samo jak ty i ja.
Gdy wszystko jest dobrze łatwo jest być uśmiechniętym, ale gdy zaczynają sie kłopoty widzimy jacy jesteśmy naprawdę. Uwielbianie i modlitwa nic nie kosztują gdy jesteśmy zadowoleni z życia. Ale Bóg nie chce łatwego uwielbiania. Uwielbiania, które nic nas nie kosztuje, niczego od nas nie wymaga. Bóg chce żebyś zaczął swoje życie u stóp krzyża. To jest dobre miejsce, by zacząć.


2. Krzyż mówi prawdę o grzechu i cierpieniu [13-22]

Zdarza się tak, że nasze życie zaczyna przypominać dawno nie posprzątany pokój. Brakuje nam porządku. Wszystko zaczyna się walić nam na głowę. Psalmista opisuje to tak:

"13Otoczyło mnie mnóstwo cielców, Obległy mnie byki Baszanu... 14Rozwarły na mnie swą paszczę Jak lew, co szarpie i ryczy. 15Rozlałem się jak woda I rozłączyły się wszystkie kości moje. Serce moje stało się jak wosk, Roztopiło się we wnętrzu moim. 16Siła moja wyschła jak skorupa, A język mój przylgnął do podniebienia mego I położyłeś mnie w prochu śmierci. 17Oto psy otoczyły mnie, Osaczyła mnie gromada złośników, Przebodli ręce i nogi moje. 18Mogę policzyć wszystkie kości moje... Oni przyglądają się, sycą się mym widokiem. 19Między siebie dzielą szaty moje I o suknię moją los rzucają. 20Ty zaś, Panie, nie oddalaj się! Mocy moja, pośpiesz mi z pomocą! 21Ocal duszę moją od miecza, Z psich łap jedyne dobro moje! 22Wybaw mnie z paszczy lwa I od rogów bawołów... Ty odpowiedziałeś mi!" - Psalm 22,13-22

Kiedy jest źle i wydaje się, że gorzej już być nie może. Wtedy przychodzi ktoś „życzliwy” i wbija nam szpilę. Gdy psalmista poczuł się samotny i odrzucony, gdy czuł się otoczony przez dzikie zwierzęta (byki, lwy i psy) to jego ciało zaczęło chorować. I już się wydaje, że cierpienie się ma skończyć, gdy ponownie psy, lwy i byki atakują.
Taki jest grzech. Grzech chce nas otoczyć, zdławić i zdusić. Z grzechem nie ma zabawy.
Obraz, który maluje przed nami psalmista jest brutalny. Zapewne oglądaliście film Mela Gibsona „Pasja”. Film wzbudzał kontrowersje, był tak brutalny, że wielu było zgorszonych widokiem. Mówiono, że przesadził. Na pokazie przedpremierowym na który zaproszeni byli duchowni w USA, był też reżyser. Po projekcji zadawano mu pytania. Jedno z pytań brzmiało; co chce Pan przez ten obraz powiedzieć?
I naprawdę film może nam się podobać, albo nie podobać, ale odpowiedź która padła jest niezmiernie ważna: chcę żeby widz zrozumiał, że to za niego Chrystus cierpiał!
Gdy ja byłem na seansie, gdy zapaliły się światła, kurtyna opadła – ludzie milczeli. Wstawali ze swoich miejsc i wychodzili w absolutnej ciszy.
Oto prawda o cierpieniu. Tak często wydaje nam się, że już więcej nie zniesiemy. Że to co przeżywasz, czego doświadczasz jest ponad twoje siły.
Spójrz razem ze mną na Chrystusa i krzyż.
On niewinny został obarczony moimi i twoimi grzechami, i tam na tym szorstkim krzyżu umierał za nas!
Uwielbianie nie może mieć innego początku. Uwielbianie zaczyna się od zrozumienia krzyża. Od spojrzenia w twarz konającego Zbawiciela, by zobaczyć tam miłość i przebaczenie.
Tylko ten, kto poznaje Chrystusa ukrzyżowanego ma szansę być prawdziwym czcicielem Boga. Tylko ten kto doznaje przebaczenia swoich grzechów, kto pokutuje i doświadcza przebaczenia może być chwalcą. Co więcej, trzeba ciągle pamiętać o tym, co dla nas uczynił Jezus, a to pomoże nam w uwielbianiu.


3. Krzyż mówi o nadziei i niebie [22-32]

"22Wybaw mnie z paszczy lwa I od rogów bawołów... Ty odpowiedziałeś mi! 23Będę opowiadał imię twoje braciom moim, Będę cię chwalił pośród zgromadzenia. 24Wy, którzy się boicie Pana, chwalcie go! Wysławiajcie go wszyscy potomkowie Jakuba! Bójcie się go wszyscy potomkowie Izraela! 25Gdyż nie wzgardził i nie brzydził się nędzą ubogiego Ani nie ukrył przed nim oblicza swego, Lecz gdy wołał do niego, wysłuchał go... 26Od ciebie pochodzi moja pieśń pochwalna w wielkim zgromadzeniu. Śluby moje spełnię wobec tych, którzy się ciebie boją. 27Ubodzy jeść będą i nasycą się. Będą chwalić Pana ci, którzy go szukają... Niech serce wasze ożyje na zawsze! 28Wspomną i nawrócą się do Pana wszystkie krańce ziemi, I pokłonią się przed nim wszystkie rodziny pogan. 29Bo do Pana należy królestwo, On panuje nad narodami. 30Tylko jemu oddawać będą cześć wszyscy możni ziemi, Padną przed nim na kolana wszyscy, którzy się w proch obracają, I nie mogą utrzymać się przy życiu. 31Potomstwo będzie mu służyć, Będzie opowiadać o Panu przyszłemu pokoleniu." - Psalm 22,22-32


Oto psalmista doświadczył Bożego ratunku. Przeżył spotkanie z przebaczającym Bogiem i wznosi swój głos, głos uwielbienia.
Krzyż jest właściwym miejscem, by zacząć uwielbienie z jeszcze jednego powodu: bo mówi o nadziei i niebie.
Mówi o nadziei, bo Bóg choć wydaje się, że milczy widzi twoje położenie. Bo choć czujesz jakby odszedł, jest bliżej ciebie niż żona, mąż czy przyjaciel.
Krzyż mówi o nadziei, bo nierozerwalnie z nim związane jest zmartwychwstanie. Chrystus zmartwychwstał, pokonał śmierć i grzech. Pokonał też twoją chorobę i trudną sytuacje w jakiej się znalazłeś.
Możesz oczekiwać rozwiązania, które nadejdzie. Możesz oczekiwać Bożego pocieszenia. A to są dobre powody do tego, by Boga uwielbiać.
Krzyż mówi o niebie i o tym, że choć nasze ciała się starzeją, zmagamy się z przeciwnościami to tam czeka nas odpocznienie. Tam „w górze” jest nasz dom!
Czy to nie jest dobry powód, by zacząć uwielbiać? Czy to nie są wystarczające powody, by spędzić życie jako chwalca?
Nie tylko wtedy gdy jest wszystko dobrze. Ale także wtedy gdy dopadają nas ciemne i straszne chwile. Gdy najbliżsi nas nie rozumieją, obcy patrzą jak na chodzące nieszczęście. Bóg niezależnie od tego co czujesz jest przy tobie. Widzi i słyszy twoje lamentacje i żale. I On chce byśmy w takim stanie zaczęli go wielbić. Byśmy spojrzeli na krzyż, na Golgotę i zobaczyli tam nadzieję życia wiecznego z Nim.
Wtedy uwielbianie ma wartość. Przestaje być tylko śpiewaniem znanych i lubianych refrenów, staje się postawą naszego serca, postawą naszego umysłu. Bo uwielbianie to nie czas na niedzielnym nabożeństwie. Prawdziwe uwielbianie to postawa serca w smutny poniedziałek, samotną środę i deszczowy piątek. To postawa, która wynika z zaufania i nadziei.


Zakończenie

Czasem wychodząc z nabożeństwa słyszymy jak ktoś mówił; dziś uwielbianie mi się podobało. Zdarza się słyszeć, że kazanie, uwielbianie lub całe nabożeństwo się nie podobało. To czasem słychać w innych zborach. W Mielcu raczej się podoba.
Ale to nie nam ma się podobać. To nie my jesteśmy widzami, naszą rolą jest uwielbiać Boga. I to Jemu ma się podobać nabożeństwo.
Co więcej, jakże często uwielbianie sprowadzamy do 40 minut na nabożeństwie zapominając, że chwalcami powinniśmy być każdego dnia.
Dwu godzinne nabożeństwo jest najniebezpieczniejszym czasem. Bardzo łatwo uczynić je jedynym czasem uwielbienia jeśli tak się dzieje to znaczy, że diabeł zaczyna zwyciężać w naszym życiu.
Nasze życie ma wskazywać na Boga i uwielbiać Go niezależnie od tego gdzie jesteśmy i co robimy. Jeśli w codziennym życiu nie zapominamy o krzyżu, nie zapomnimy też o uwielbieniu. Uwielbianie u stóp krzyża jest rozwiązaniem dla duchowego przyzwyczajenia i marazmu.
Krzyż mówi prawdę o naszym Mistrzu Jezusie, i o nas. Który mówi o grzechu i cierpieniu. Krzyż, który wreszcie mówi o nadziei i niebie. Krzyż jest miejscem od którego zaczyna się uwielbienie. Krzyż kruszy duchowy marazm.

Są tacy co wielbią na giełdzie, śledzą kursy, akcje - ich bogiem jest pieniądz.
Są tacy co wielbią w pracy – są pracoholikami – ich bogiem jest zajęcie.
Są i tacy, co wielbią przy komputerach – ich bóstwo to technologia.
Można też uwielbiać w sklepach – takich bóstwem są same zakupy lub rzeczy.
Są tacy co wielbią na uczelniach – ich bogiem jest edukacja.
To czemu człowiek oddaje serce wypełni cały jego umysł, i całe jego życie.
Lecz my, chrześcijanie wielbimy u stóp krzyża i wielbimy Jezusa Chrystusa!

Jeśli przeżywasz dziś „ciemne dni”, czujesz się otoczony przez problemy i kłopoty. Jeśli nie możesz się oderwać i ciągle myślisz o swojej chorobie. Masz kłopoty w pracy. To jesteś w dobrym miejscu, by razem ze mną spojrzeć na krzyż, i byśmy razem zaczęli Boga chwalić. Wbrew temu co czujemy, na przekór wszystkim wokół. Jesteśmy dziś w miejscu, w którym Bóg chce odpowiedzieć. On widzi cię i jest przy tobie w twoich kłopotach.
Przyjdź pod krzyż patrząc na Chrystusa. Na to co On wycierpiał i na to czego dokonał. Przyjdź w modlitwie i powiedz Bogu jak się czujesz. Powiedz mu, że wydaje ci się, że cię nie słyszy. Powiedz prawdę. A On święty i wierny odpowie.


„Czy Jezus jest naprawdę Twoim Panem?” - kazanie


 
kazanie z 28 września 2008, Mielec
---


„Czy Jezus jest naprawdę Twoim Panem?”
Główna myśl kazania: Jezus to nie tylko Zbawiciel, ale również Pan Twojego życia
Tekst: Mateusza 7,21-23



Wstęp.

Mój nauczyciel kaznodziejstwa mówił, że każde kazanie powinno być tak powiedziane, jak gdyby jutro miał powrócić Pan Jezus! Jednocześnie powinno nieść taką treść, że jeśli jutro Pan Jezus jeszcze nie powróci, żeby o co zostanie powiedziane posłużyło ku wzrostowi. By było kolejnym elementem w dochodzeniu do dojrzałości, w osiąganiu pełni Chrystusowej (jak czytamy w Efezjan 4,13).
Dlatego też przeczytajmy tekst z ewangelii wg św. Mateusza 7,21-23.


"21Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. 22W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? 23A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie."


1.Poznawajmy Zbawiciela jako swego Pana

Dziś dużo się mówi o Bogu, który daje moc. Zwiastuje się; przyjdź do Jezusa, a otrzymasz zbawienie, doświadczysz miłości, radości, pokoju. Mówi się zaufaj Bogu, a doświadczysz błogosławieństwa. I to jest prawda, Amen? A w zasadzie część prawdy! Chrześcijanie oczekują błogosławieństwa, i to jest właściwe. Ale wyobrażanie sobie, że odtąd to już tylko się będzie układać. że nie będzie już kłopotów i problemów jest fałszywe.
To prawda, że Jezus chce być naszym Zbawicielem (ratownikiem) i ma dla nas błogosławieństwo pokoju, nadziei i radości. Ale Jezus Chrystus musi być także Panem naszego życia. Zbawca i Pan! Te dwa tytuły, te dwie sprawy nie mogą być rozdzielone. Niewierny Tomasz mówi: „Pan mój i Bóg mój”.
Nie chcę zaprzeczać temu, że Bóg chce nam błogosławić, ale pytanie jest inne. Nie czy chcę być błogosławiony, bo kto nie chce? Pytanie dla nas współczesnych chrześcijan brzmi; czy chcę poznawać swojego Boga jako Pana mojego życia.
Ja zdaję sobie sprawę, ze mówię do ludzi wierzących! Tym bardziej chcę podkreślić. Czy my ileś lat wierzący, usadowieni w wygodnych miejscach jesteśmy nadal zdeterminowani służyć Panu naszego życia? Tak jak na początku swojego nawrócenia? Czy może Bóg stał się dla nas taką ostatnią deską ratunku, której potrzebujemy, gdy życie zaczyna się walić, gdy pojawiają się problemy, ale na co dzień. O na co dzień sami wolimy być panami naszego życia?
W liście Jakuba 4,10 (s. 1314) czytamy: „uniżcie się przed Panem, a wywyższy was.”
Bracie i siostro czy chcesz mieć Jezusa za Pana każdego swojego dnia? Nie tylko w niedziele, ale i w pracy! Każdy z nas ma w swoim życiu jakieś dziedziny, które sobie zatrzymał. Bóg chce dziś wziąć w posiadanie twoją rodzinę, finanse, myślenie o innych, twój czas wolny. Bo On jest Panem panów, Królem królów! Może czas byśmy się przed Nim uniżyli i powiedzieli, z całą świadomością tego słowa: Panie mój!


2.Poznawajmy Zbawiciela jako Pana Kościoła

I dopiero wtedy gdy każdy z nas będzie żył w poddaństwie Jezusowi, będziemy mogli oczekiwać, że nasz zbór będą się rozwijał. Nie mamy się co łudzić. Jeśli my oddamy Mu swoje życie pod absolutne panowanie, to tym samym oddamy Mu Jego własność - Kościół.
W ks. Dziejów 2,36 czytamy: „Panem i Chrystusem uczynił go Bóg, tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście”.
Oto nasz Pan i Pan Kościoła. Modlimy się modlitwą pańską i mówimy, by Boża wola, wola Stwórcy i Pana wypełniała się na ziemi. Czy bracie, siostro rzeczywiście chcesz woli Bożej – autentycznego panowania Chrystusa w swoim życiu i życiu kościoła?
Czy jeszcze się modlisz prosząc, by Bóg objawił ci, Twoje powołanie? Twoje miejsce w zborze? Czy prosisz Boga, by prowadził Cię tam w Twoim miejscu pracy?
Każdy z nas zdaje sobie sprawę z ryzyka. Takie postawienie sprawy może wymagać od nas wiele poświęcenia i wyrzeczeń. Może to oznaczać, zmiany rzeczy, które już się poukładały. Które są wygodne. Zmiany mogą boleć, ale jeśli Pan mówi to sługa wykonuje. Posłuszny sługa robi to z radością.
Wierzę, że głosimy ewangelię z nadzieją, że ludzie będą się zwracać do Boga. Nie możemy jednak oczekiwać na prawdziwe nawrócenia jeśli swoim życiem nie będziemy pokazywali, że Jezus jest Panem. Będziemy mieli do czynienia z ludźmi, którzy przyjdą do Kościoła bo będą potrzebowali uzdrowienia, przyjaciół i tysiąca innych rzeczy. Ale Jezus Chrystus chce być przede wszystkim Panem i Zbawicielem człowieka.
Ostatnio, w pośredni sposób byłem świadkiem jak jedną osobę przygotowującą się do chrztu spytano: „dlaczego chcesz się ochrzcić”? Katechumen odpowiedział: „bo jak tu przyszedłem to nie miałem przyjaciół, a teraz mam”. Nie został dopuszczony do chrztu. Bo co prawda Kościół/Zbór to też przyjaźnie między ludźmi, to również pomoc potrzebującym, ale przede wszystkim Kościół to miejsce gdzie uwielbiany jest Pan i Bóg.
Oczywiście, że jest czas na wszystko, i nasza relacja z Bogiem wpływa na każdą dziedzinę (i dobrze jeśli będziemy się rozwijali w różnych kierunkach). Ale wszystko ma być podporządkowane; nie modzie, nie nastrojom, nie naszemu chceniu, a więc nie naszemu ja, lecz ma nad tym wszystkim panować Chrystus.
I być może Pan Kościoła powołuje Cię do głoszenia kazań, do prowadzenia uwielbiania, albo śpiewu. Jeśli kochasz Boga, to wyrazisz swą miłość poprzez posłuszeństwo temu wezwaniu! Być może Bóg powołuje Cię do pracy zawodowej i tam masz być Bogu posłuszny!


3.Kochajmy Zbawiciela i Pana

Jezus mówi, że nie każdy kto mówi „Panie, panie” wejdzie do nieba (Mt 7,21).
Przeczytajmy Łukasza 6,46-49.

"46Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? 47Pokażę wam, do kogo jest podobny każdy, kto przychodzi do mnie i słucha słów moich, i czyni je. 48Podobny jest do człowieka budującego dom, który kopał i dokopał się głęboko, i założył fundament na skale. A gdy przyszła powódź, uderzyły wody o ów dom, ale nie mogły go poruszyć, bo był dobrze zbudowany. 49Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był zupełny."

Bardzo często mówimy o miłości do Boga, ale miłość to nie jest coś ulotnego i nieuchwytnego. Miłość zarówno do Boga jak i człowieka to bardzo praktyczne działanie.
Nie ten ma Jezusa za Pana, kto mówi Panie, lecz ten kto wypełnia wolę Ojca. Miłość do Jezusa jest nad wyraz praktyczna. Poddanie Jezusowi to czynienie woli Boga tu na ziemi. Tu w swoim domu rodzinnym, w swoim życiu osobistym, w pracy, i w zborze.
To nie fajerwerki; wyganianie demonów, prorokowanie i cuda. Można te rzeczy robić, a na końcu usłyszeć: idź precz!
Wierzę, że kochamy Boga, że pragniemy widzieć cuda jako znaki ewangelii, ale to na czym ma skupiać się nasze chrześcijaństwo to realizowanie woli tego, który jest absolutnym Panem i władcą, a wtedy przyjdzie również czas na cudowne znaki. Ale musi być zachowana kolejność. Bóg jest Panem, Jezus jest Panem, a nie nasze pragnienie cudowności. To nie jarmark dziwów, to nie festyn rozmaitości. Tu chodzi o życie wieczne nasze i mieszkańców naszego miasta!


Zakończenie


Nie będziemy widzieli owoców w życiu zboru, Kościoła, ale także i naszym osobistym jeśli nie będziemy żyć pod autentycznym panowaniem Chrystusa!
To oznacza wiele wyzwań. To może doprowadzić nad do miejsc, o których dziś nawet nie myślimy. Zobaczymy rzeczy jaki nam się nie śniły. Ale tym, którzy dadzą się prowadzić Bóg będzie dawał nowe rzeczy. Nie mówię o dobrach materialnych, mówię o przechodzeniu z chwały w chwałę, o poznawaniu tajemnic Bożych. O poznaniu Boga lepiej, głębiej. Wierzę, że serce każdego z nas do tego tęskni!
Nasze życie musi być tak prowadzone, żebyśmy, mogli stanąć przed Chrystusem i usłyszeć: dobrze sługo wierny!
O to dla siebie i dla Was, kochani chcę się modlić. Jeśli chcecie na nowo poddać swoje życie pod autentyczne panowanie Chrystusa dołączcie do mojej modlitwy!

Modlitwa:
Panie Kościoła, i Panie mój, Jezu Zbawicielu! Ty, który poszedłeś na krzyż bym ja miał życie. Przychodzę do Ciebie w pokorze i błagam Cię o wybaczenie. Przepraszam, że nie oddałem Ci do końca sterów mojego życia. Weź teraz wszystko to co tak kurczowo ściskałem. I rządź! Rządź moim życiem jako Pan i Król. Amen!


„Dlaczego wierzę w Jezusa?” - kazanie


 
kazanie wygłoszone w Mielcu, dnia 19 października 2008
ps. większość umieszczanych na blogu kazań jest zaledwie rozbudowanymi skryptami i jako takie nie są ostateczną wersją wygłoszonego kazania.
---


„Dlaczego wierzę w Jezusa?”
Główna myśl kazania: Jezus nigdy cię nie odrzuci!
Tekst: Dzieje Apostolskie 9,1-31


Wstęp.


Czy zauważyliście, że często mamy kłopoty, by odpowiedzieć na proste pytania? Jest nawet powiedzenie: trudne odpowiedzi na proste pytania. Czasem najlepszą odpowiedzią jest milczenie. Bo jeśliby nam zadać pytanie dotyczące powtórnego przyjścia Jezusa, wielu z nas miało by wiele do powiedzenia, ale podejrzewam, że na pytanie co ostatnio powiedział do ciebie Bóg, odpowiedzią byłoby milczenie i konsternacja. Tak to już jest, że proste pytania sprawiają nam często kłopoty. Najprostsze pytania; kiedy ostatnio czytałeś Biblie, albo modliłeś się o brata lub siostrę potrafią być pytaniami najtrudniejszymi.
Dziś chcę nas skonfrontować z jednym prosty pytaniem. Dlaczego wierzę w Jezusa?
By odpowiedzieć sobie na to pytanie, posłuchajmy dziś pewnej relacji z czyjegoś nawrócenia.


1. Jezus nas nie odrzuci.

"1A Saul, dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim, przyszedł do arcykapłana 2i prosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy. 3I stało się w czasie drogi, że gdy się zbliżał do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba, 4a gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? 5I rzekł: Kto jesteś, Panie? A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz; 6ale powstań i idź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. 7A mężowie, którzy z nim byli w drodze, stanęli oniemiali, głos bowiem słyszeli, ale nikogo nie widzieli. 8I podniósł się Saul z ziemi, lecz gdy otworzył oczy swoje, nic nie widział; wiodąc go tedy za rękę, zaprowadzili go do Damaszku. 9I przez trzy dni nie widział i nie jadł, i nie pił" - Dz.Ap. 9;1-9.

Saul podróżował z Jerozolimy do Damaszku (ok. 140 mil – pieszo podróż trwała ok. tygodnia). Ale nie była to wycieczka krajoznawcza, ani sposób na spędzenie urlopu. Saul gorliwy w swym zacietrzewieniu, gorliwy w chęci prześladowań „załatwił sobie” listy polecające, by móc w Damaszku prześladować chrześcijan. Zobaczmy, on nie wykonywał poleceń, on był przyczyną. Zbrodniarze hitlerowscy często tłumaczyli się, że „tylko wykonywali rozkazy”. Saul sam zaś zabiegał o to, by prześladować. Tropić, uwięzić i sprowadzić do Jerozolimy, zapewne na sąd. Gorliwy Saul, wierzący, że robi to nie tylko po ty, by panował ład i porządek społeczny, nie tylko bronił status quo, ale zapewne wierzył, że robi to dla Boga.
Czasem wydaje nam się, że niektórzy ludzie „nie zasługują na łaskę”. Już tyle razy odrzucili Bożą dłoń, tyle razy zawiedli Boga, że nie zasługują... . Więcej, jak często mysię tak czujemy. Zasmucamy Boga swoim postępowaniem. Jakże często nasze podejście do czasu nabożeństwa jest niewłaściwe, bo traktujemy ten czas nie godnie zapominając, że jest to spotkanie z Wszechmogącym Bogiem? Jakże często zasmucamy Boga swoim brakiem wiary, brakiem zdecydowania.
Jak bardzo boli Boga, gdy nasze życie jest anty-świadectwem. Lecz dzięki Bogu - na łaskę nie można sobie zasłużyć. Łaska, okazanie łaski nam przez Boga wyklucza jakiekolwiek próby zasługiwania sobie. Jeśli Saulowi została okazana łaska, tam na drodze do Damaszku, tym bardziej nam, dziś.
Dlatego wierzę w Jezusa, bo On nigdy nikogo nie przekreśla! Wierzę w Jezusa, który zmartwychwstał, objawia się i daje się poznać. Dał się poznać Saulowi, mimo, że ten prześladował Kościół. Okazał mu łaskę. Jezus nie odrzuci nikogo z nas. Nawet jeśli twoje myśli i uczucia mówią ci coś innego. To chcę nas zapewnić – Jezus nie odrzuca, nawet jeśli upadasz, On wyciąga rękę. Nawet jeśli się Go zapierasz dostajesz druga szansę. Dlatego wierzę w Jezusa!
W USA, w więzieniu siedział człowiek, który był postrachem całego kraju. Gdy go aresztowali, w jego lodówce, leżały przygotowane do zjedzenia części ofiar. Zjadał swoje ofiary. Nie wiem czy potrafiłbym spojrzeć takiemu człowiekowi w twarz, a Jezus dał mu szansę. Na kilka tygodni przed straceniem na krześle elektrycznym, ten człowiek spotkał Jezusa, który daje szanse i obdarza łaską.
Handlarz niewolników, który ludzi traktował jak bydło, handlował, porywał, wielu zmarło na pokładzie jego statku spotkał na swej drodze Jezusa z Jego łaską. Opisując to doświadczenie napisał jeden z najpiękniejszych hymnów: „Cudowna Boża Łaska”.
Dlatego wierzę w Jezusa, bo On ma dla każdego z nas łaskę. Bo mogę doświadczać tej łaski na co dzień.


2. Jezus nas zmienia.

"10A był w Damaszku pewien uczeń, imieniem Ananiasz. I rzekł Pan do niego w widzeniu: Ananiaszu! On zaś rzekł: Otom ja, Panie. 11Pan zaś do niego: Wstań i idź na ulicę Prostą, i zapytaj w domu Judy o Saula z Tarsu; oto właśnie się modli. 12I ujrzał w widzeniu męża, imieniem Ananiasz, jak wszedł, i ręce na niego włożył, aby przejrzał. 13Ananiasz zaś odpowiedział: Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym twoim w Jerozolimie; 14ma także upoważnienie od arcykapłanów, aby tutaj uwięzić wszystkich, którzy wzywają imienia twego. 15Lecz Pan rzekł do niego: Idź, albowiem mąż ten jest moim narzędziem wybranym, aby zaniósł imię moje przed pogan i królów, i synów Izraela; 16Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego. 17I poszedł Ananiasz, i wszedł do domu, włożył na niego ręce i rzekł: Bracie Saulu, Pan Jezus, który ci się ukazał w drodze, jaką szedłeś, posłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. 18I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał, wstał i został ochrzczony. 19A gdy przyjął pokarm, odzyskał siły. I przebywał zaledwie kilka dni z uczniami, którzy byli w Damaszku, 20a już zaczął zwiastować w synagogach Jezusa, że On jest Synem Bożym. 21Wszyscy zaś, którzy go słuchali, zdumiewali się i mówili: Czy to nie ten, co prześladował w Jerozolimie tych, którzy wzywają imienia tego, i po to tu przyszedł, aby ich w więzach odprowadzić do arcykapłanów? 22Lecz Saul coraz bardziej umacniał się i wprawiał w zakłopotanie Żydów, którzy mieszkali w Damaszku, dowodząc, że Ten jest Chrystusem. 23Po upływie dłuższego czasu uknuli Żydzi spisek na jego życie; 24ale Saul został powiadomiony o ich spisku. A strzegli bram we dnie i w nocy, aby go zabić. 25Lecz uczniowie zabrali go w nocy, przerzucili przez mur i spuścili go w koszu." - Dz.Ap. 9;10-25.


Niewidomy Saul dociera do Damaszku, zamieszkuje na ulicy Prostej (główna ulica miasta). Bóg posyła Ananiasza. Powiem szczerze, że podziwiam odwagę Ananiasza, podziwiam jego wiarę. Idzie, by wypełnić Bożą wolę. Idzie, by nieść ewangelię łaski, by mówić o „drodze Pańskiej” swojemu dotychczasowemu prześladowcy.
To jest też powód dla którego wierzę w Jezusa. On zmienia człowieka. Zmienia nie tylko Saula, jak dalej zobaczymy, ale zmienia też Ananiasza, który ma odwagę i determinację pełnić Bożą wolę. Wierzę w Jezusa bo doświadczam, że On – Jezus wpływa na moje życie zmieniając je. Nie można spotkać się z Jezusem i pozostać takim samym.
„Brian Green wspomina, jak po jednej ewangelizacji w USA prosił obecnych, żeby podzielili się przeżyciami, jakich doznali w czasie wieczorów ewangelizacyjnych. Wstała czarna dziewczynka i w prostych słowach powiedziała >>W czasie tej ewangelizacji, poznałam Chrystusa i On uczynił, że mogłam przebaczyć człowiekowi, który zabił mojego ojca<<”.
Dlatego wierzę w Jezusa, bo On zmienia człowieka, byśmy mogli przebaczać, byśmy mogli dawać innym szansę, tak jak On nam dał.
Saul został ochrzczony i kilka dni później zaczyna głosić ewangelię. Wierzę w Jezusa, który zmienia nasz punkt widzenia, wierzę w Jezusa, który czyni przez nas wielkie rzeczy. Wierzę w Jezusa, bo On z najbardziej lichego naczynia może odebrać sobie chwałę. Najbardziej lichego człowieka może używać.
Zakompleksiony młody chłopak, bez wyglądu, bogatej rodziny i wykształcenia, może być narzędziem w Bożych rękach. Jeśli pozwolimy Mu działać w nas, Jezus uczyni w naszym życiu nowe rzeczy. Dlatego wierzę w Jezusa, bo On zmienia człowieka, i nie można z Nim się nudzić.
Do tego stopnia Saul się zmienił, do tego stopnia pozwolił Bogu się używać, że po trzech latach („po upływie pewnego czasu” - 3 lata) z prześladowcy sam o mały włos nie stałby się ofiarą. Musieli bracia go ratować.


3. Jezus w nas wierzy.

"26A gdy przybył do Jerozolimy, starał się przyłączyć do uczniów, ale wszyscy się go bali, nie wierząc, że jest uczniem. 27Lecz Barnaba zabrał go, zaprowadził do apostołów i opowiedział im, jak w drodze ujrzał Pana i że do niego mówił, i jak w Damaszku nauczał śmiało w imieniu Jezusa. 28I przestawał z nimi, poruszając się swobodnie w Jerozolimie i występując śmiało w imieniu Pana. 29Rozmawiał też i rozprawiał z hellenistami, lecz ci usiłowali go zgładzić. 30A gdy bracia dowiedzieli się o tym, odprowadzili go do Cezarei i wyprawili do Tarsu. 31Tymczasem kościół, budując się i żyjąc w bojaźni Pańskiej, cieszył się pokojem po całej Judei, Galilei i Samarii, i wspomagany przez Ducha Świętego, pomnażał się." - Dz. Ap. 9;26-31.


Saul udaje się do Jerozolimy, wraca do miejsca z którego wyruszył, wraca, jako inny człowiek, tylko nikt nie bardzo chce w to uwierzyć. Mówiąc szczerze wcale się nie dziwię zborowi w Jerozolimie.
Ale znalazł się człowiek o imieniu Barnaba, który zaryzykował. On wierzył, że Bóg jest w stanie dokonać rzeczy nadzwyczajnych, zbadał wszystko (w. 27). Postawa Barnaby pokazuje, że Jezus wierzy w człowieka. Nie tylko daje nową szansę na zasadzie, masz czyste konto, a dalej jakoś będzie. Ale ma też plan dla każdego z nas. Ma miejsce w Kościele, w tym zborze.
Ciekawa jest postawa Saula, że nie obraził się na zbór, starszych jerozolimskich, ale szukał relacji z Kościołem. Potrzebował innych. Jezus używa ludzi, składa na nas wielką odpowiedzialność. Wierzy, że jesteśmy w stanie nieść Jego ewangelię, Jego miłosierdzie i miłość.
Gdy Saul znalazł swoje miejsce wśród braci zajął się tym do czego został powołany: głosił ewangelię. I znów naraził się, i musiał uciekać. Wraca do Tarsu, do swojego rodzinnego miasta, ale nie po to, by się tam ukryć. Wszędzie gdzie się pojawia niesie wieść o zmartwychwstałym Chrystusie. Chrystusie, który nie tylko go nie odrzucił, ale który mu się objawił i go powołał. Który go zmienił i w niego uwierzył!
Bóg przez wieki współpracował z człowiekiem, by ewangelia była głoszona, by Kościół się reformował. Bóg używał ludzi, bo w nas wierzy.
„Dnia 31 października 1517 r. profesor uniwersytetu, mnich zakonu augustianów, dr Marcin Luter przybił na drzwiach kościoła zamkowego w Wittenberdze swoje „Tezy", czyli twierdzenia, wzywając uczonych teologów do publicznej dysputy religijnej na temat istoty i skuteczności odpustów. Drobne to na pozór zdarzenie stało się początkiem Reformacji Kościoła, (...)”1
Jezus dziś w naszym mieście chce używać ciebie, bo w ciebie wierzy.
Kościół tymczasem rozwijał się... . Mógł się rozwijać i może się dziś rozwijać, bo wierzy w Chrystusa, bo zna Chrystusa. Bo jest blisko Jezusa i spraw Jego Królestwa.
Dlatego wierzę, w Jezusa, bo On chce wierzyć we mnie.


Zakończenie.

Teraz już wiemy jaką odpowiedź dałby apostoł Paweł na pytanie: dlaczego wierzy w Jezusa? Ale czy to jest również nasza odpowiedź? Czy wierzę w Jezusa, bo może mnie zmieniać nadal tak jak rozpoczął ten proces, gdy oddałem mu swoje życie? Czy ciągle tego pragnę i oczekuję?
Czy wierzę, że Jezus ma ciągle dla mnie i dla innych swoją łaskę? Czy pragnę tego, by zmienił moje spojrzenie na Kościół, na moje życie? Czy wierzymy, że ten Jezus, którego śmierć nie mogła zatrzymać powołuje nas do rzeczy większych?
Piotr powiedział do Jezusa: „(...) Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego.” - Jan. 6:68.
Panie do kogo? Gdzie możemy pójść? Przecież to u Ciebie, to w Tobie jest nasze życie, nasza przyszłość, a wreszcie nasze zbawienie.
Dlaczego wierzę w Jezusa? Bo mnie uratował, i obiecał ratować zawsze gdy tego będę potrzebował.


---
1 "Ksiądz doktor Marcin Luter" - ks. A. Rondthaler